Janusz Maszczyk: Zaułkami Nowego Sielca. Cz. 1

****

     Również z terenem przykościelnym, przy uliczce Dworskiej, gdzie Polacy w okresie II Rzeczypospolitej zmagazynowali wiele materiałów budowlanych, jest też związany ciekawy incydent. Ten incydent, a raczej kradzież przez Ukraińców z niemieckiej organizacji Todt, zmagazynowanego na tym terenie wapna już kiedyś z drobiazgami opisałem na portalu internetowym „Poznaj Sosnowiec”. Może więc w kilku zdaniach go teraz tylko przypomnę. Ukraińcy ukradli wówczas duże ilości zmagazynowanego tam wapna. Przynajmniej tym łupem – w mojej i brata – Wiesława Maszczyka obecności – zapełnili kilka furmanek. Wapno miało ponoć służyć do budowy specjalnych wyprofilowanych zbiorników wodnych, z których w razie bombardowania przez aliantów stojących obiektów przemysłowych i mieszkalnych, miano czerpać wodę do gaszenia ewentualanych pożarów. Jak się dopiero po latach okazało to kradzione wtedy wapno przeznaczono nie na budowę specjalnych zbiorników wodnych, ale na budowę normalnego basenu kąpielowego, który Niemcy jeszcze w roku 1944 wybudowali w parku, na tyłach dawnego sieleckiego pałacu Schoenów, który w tym czasie pełnił funkcję DeutschesHaus. W tym nieprawdopodobnym incydencie zastanawiające jest to, że Niemcy są powszechnie postrzegani jako naród przedsiębiorczy i pragmatyczny. Budowa więc w Sosnowcu w 1944 roku basenu kąpielowego, gdy na całym froncie się już się cofali, a ich dni były już tylko policzone, musi więc budzić wśród nas Polaków ponoć wielkich romantyków i nierealnych marzycieli, zastanowienie, a nawet i zdziwienie.

ZAUŁEK ULICZKI PIEKARSKIEJ

Na styku z dawną portiernią i bramą wiodącą do Parku Renardowskiego, dotąd ciągnący się w lini prostej zaułek uliczki Dworskiej, nagle skręcał pod kątem 90 stopni, tym razem w kierunku Huty „Katarzyna” i osiedla hutniczego i dalej już jako uliczka Piekarska. Jednak już tuż, tuż przy stojącej wieży ciśnień (patrz zdjęcia nr: 31 i 32), a raczej już przy samym parowie kopalnianym, ponownie wyraźnie pięła się pod górkę i kończył już definitywnie swój kilkusetmetrowym odcinek na kopalnianym wiadukcie pod, którym z kolei wiła się już długa bocznica z Kopani „Hrabia Renard” aż do samej Wenecji (dzisiejszy fragmencik uliczki Chemicznej). Ta uliczka swą ciekawą nazwę, zapewne zawdzięczała stojącej obok niej i to przez wiele, wiele lat, renardowskiej piekarni parowej.

[Zdjęcie 28 współczesne, wykonał autor. Zdjęcie zostało utrwalone mniej więcej z tego miejsca, gdzie kiedyś wiodły do Parku Renardowskiego drewniane wrota i portiernia. Miejsce, gdzie widoczna uliczka Dworska, nagle skręcała w prawo i dalej się już wiła jako zaułek uliczki Piekarskiej.

Dawniej po prawej stronie utrwalony mur (ukryty w zacienionych krzewach) stojący jeszcze dzisiaj koło ceglastego urzędniczego budynku, o czym już wyżej wspominałem ciągnął się jeszcze kilkanaście metrów dalej w kierunku Parku Renardowskiego, w który wtopiona była jeszcze dwuskrzydłowa brama, a na samym już rogu uliczek Dworskiej i Piekarskiej stał kamienny o skośnym dachu budynek, który był usytuowany jako pierwszy z kilkunastu następnych stojących już przy uliczce Piekarskiej, co widać doskonale na zdjęciu nr 29.

Po lewej natomiast stronie, w miejscu widocznego parkanu, od samych wrót i portierni Parku Renardowskiego, ciągnął się w stronę uliczki Browarnej deskowy płot, o którym już wyżej wspominałem. Później z tych samych desek wmontowano weń dwuskrzydłową bramę (brama była wtopiona w deskowy płot mniej więcej pomiędzy stojącym słupem oświetleniowym a dzwonnicą). Dalej w tym samym jak wyżej kierunku ciągnął się parkan, ale  już na samym rogu uliczki Dworskiej i Browarnej z parkanem był zespolony kamienny wapienny mur, o czym już też wyżej wspominałem. On z kolei ciągnął się wzdłuż uliczki Browarnej, z niewielką przerwą przy kościółku, aż do samego brzegu  rzeki, co widać wprost doskonale na starej pocztówce nr 7.]

     Ten urokliwy fragment nieistniejącej już absolutnie uliczki Piekarskiej możemy jednak dzisiaj podziwiać dzięki darczyńcom starych pocztówek i zdjęć, a mianowicie: źródło – fotopolske.eu –fotka – nr 22 oraz źródło – pan Paweł Ptak – fotki: 29, 30, 31, i 32. Jest to dosłownie taki sam fragment uliczny wraz z zabudową jaką autor już doskonale zapamiętał z lat okupacji niemieckiej (1939- 1945) i z lat 50. XX w, gdy tych terenów jeszcze nie wyburzano. Bardzo ciekawa jest zwłaszcza fotka nr 29, gdyż zaprezentowano na niej prawie cały ciąg niskich folwarcznych budynków jakie się ciągnęły wzdłuż uliczki Piekarskiej w niezmienionej postaci architektonicznej do lat 50. XX wieku, od samej uliczki Dworskiej, aż do samych barier jakie stały przy parowie kolejowej bocznicy kopalnianej. Dosłownie naprzeciw wieży ciśnień. Na tej pocztówce nie utrwalono bowiem jeszcze tylko kilku w podobnym stylu architektonicznym stojących tam wtedy budynków i ceglastej wieży ciśnień.

[Pocztówka nr 29: źródło – pan Paweł Ptak.

Opis oryginalny: Sosnowiec – Browar Sielecki 1920 -1930.]

     Zapewne to niezwykłe zdjęcie w postaci pocztówki powinno też wzbudzić ciekawość wśród osób absolutnie nieznających tych terenów. Według autora, który te tereny już od dziecka spenetrował co najmniej kilkasetkrotnie, to nieznany fotograf to unikatowe już obecnie zdjęcie wykonał z jednego z jeszcze wtedy stojących pośród malowniczych ogrodów pracowniczych, kilkupiętrowego ceglastego budynku. Może warto jeszcze wspomnieć, że w czasach gdy jeszcze funkcjonował koncern renardowski to w tych ceglastych budynkach mieszkała wyłącznie tylko wyselekcjonowana kadra urzędnicza. Z kolei już podczas okupacji niemieckiej panowało wśród miejscowych Polaków takie przekonanie, że w tych pięknych urzędniczych budynkach, zarówno przy uliczce Piekarskiej jak i Dworskiej oraz w budynku usytuowanym już na terenie Parku Renardowskiego, zaraz poza bramą i portiernią, mieszkali już tylko sami osobnicy, którzy podpisali folkslistę niemiecką (Deutsche Volksliste DVL) oraz rodowici Niemcy. Czy to jednak polegało na prawdzie obiektywnej?…

[Zdjęcie nr 30. Źródło – pan Paweł Ptak.

Zdjęcie nr 30 dokumentuje baseny kąpielowe w Nowym Sielcu. Usytuowane na terenie dawnego Parku Renardowskiego, kosztem wycięcia ogromnej, trudnej nawet do oszacowania ilości ozdobnych starych drzew i krzewów. Zostały wybudowane mniej więcej w tym miejscu, gdzie kiedyś był sztuczny staw. Zdjęcie z dużą dozą prawdopodobieństwa pochodzi z późnych lat 60. XX w. W dali bowiem jeszcze jest widoczna katarzyńska żużlowa hałda oraz po prawej stronie zdjęcia ceglasty budynek urzędniczy na terenach ogrodów i kolejny po lewej stronie (skośny dach pokryty papą), jaki stał tuż, tuż przy portierni i bramie wiodącej na tereny już Parku Renardowskiego.]

     Zdjęcie nr 29 ponoć pochodzi z odległych lat 1920 – 1930. W zasadzie jednak poza widocznymi zabudowaniami parowego młyna i piekarni oraz budynkami administracyjnymi, jak również kominami, to utrwalona na tej pocztówce okolica wraz z zabudową zachowały się niemal w niezmienionym stanie aż do lat 50. XX wieku, a może i z drobniutkimi pierwszymi już wtedy wyburzeniami nawet do lat 60. XX wieku, o czym już zresztą wyżej wspominałem. Pamiętam zresztą te urocze zakątki, gdyż je wielokrotnie pokonywałem i penetrowałem z zaciekawieniem odkrywcy, docierając nawet do ich ukrytych zakątków. Stąd zapewne tak wprost doskonale je też zakodowałem, i to z taką niemal fotograficzną precyzją, że jestem w stanie podać wiele ciekawych faktów związanych z tą okolicą. Oczywiście, że w tym internetowym artykuliku, mimo woli zmuszony jednak jestem swe wspomnienia znacznie jednak ograniczyć. Oto więc w ogromnym skrócie i uproszczeniu, to co zostało według autora utrwalone na tej dla mnie sentymentalnej i romantycznej oraz pamiątkowej pocztówce nr 29.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

Bear