Janusz Maszczyk: Zagłębianka z Czeladzi

W podziemiach tej uczelni był też umieszczony piec krematoryjny, gdzie później spalano zwłoki tych nieszczęśników. Tylko w okresie od 1941 – 1945 roku w tym malutkim uczelnianym krematorium spalono około 5000 zwłok zamordowanych, przede wszystkim Polaków, w tym było też wiele zwłok ofiar wrocławskiej krwawej gilotyny. Może jeszcze tylko przypomnę, że głowy zgilotynowanych osób zgodnie z regulaminem III Rzeszy Niemieckiej umieszczano w stopach poszczególnych ofiar, by przypadkiem kadra naukowa uczelni i studenci nie mieli kłopotu z rozszyfrowaniem przynależności członków do poszczególnych ciał. Dyrektorem tej makabrycznej placówki naukowej był wtedy profesor dr nauk medycznych Hermann Voss. Po wojnie w NRD człowiek cieszący się niezwykłą sławą wybitnego uczonego. Z jego kilkanaście lat temu całkiem przypadkowo odnalezionych notatek i wspomnień okupacyjnych, można sobie tylko wyobrazić jaką wówczas prezentował też wrażliwość i mentalność ten przecież wysoko jednak już wykształcony niemiecki uczony. A oto tylko garsteczka wspomnień z jego jednego listu:

Miasto Posen (przyp. autora: chodzi o Poznań) przypada mi do gustu, tylko nie powinno tu być ani śladu po Polakach, byłoby wtedy bardzo pięknie…[…]… Tutaj (data notatki 24 maj 1941) w Instytucie znajduje się w piwnicy krematorium do palenia trupów. Jest ono obecnie na usługach tajnej policji. Zastrzeleni Polacy są tutaj przewożeni nocą i paleni. Gdyby to można było tak spopielić całe polskie towarzystwo. Naród polski musi być całkiem wytępiony, inaczej nie będzie spokoju na Wschodzie…[…]….My musimy ich unicestwić, gdyż inaczej oni to zrobią z nami. Dlatego też jestem zadowolony ze śmierci każdego Polaka…..[…]…Prawie codziennie przyjeżdża szare auto z szarymi ludźmi z SS z gestapo i przywozi materiał do pieca. Polacy stali się ostatnio znowu bardziej bezczelni, więc nasz piec ma dużo pracy…[…]… Wczoraj odjechały (notatka z 19 czerwca 1941) dwa samochody pełne popiołów Polaków. Przed moim oknem kwitną przepiękne rubiny, tak samo jak w Lipsku”. Koniec cytatu.

Pan profesor Voss był ponoć nawet tak zapobiegliwym i pełnym interesu medykiem, że sprzedawał nad modry Dunaj, do Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu czaszki „kobiet i mężczyzn w cenie 25 marek Rzeszy za każdą”. Ponoć 10 marca 1942 roku w wyniku pomyślnej transakcji odsprzedał niesłychanie kulturalnym wiedeńczykom – „15 czaszek Polaków – kobiet i mężczyzn w wieku od 30 – 50 lat”. Może jako ciekawostkę jeszcze podam, że 56 lat później, 14 zakupionych czaszek w 1942 roku odnaleziono jeszcze w Wiedniu. W roku 1999 powróciły do Polski i zostały pochowane 1 września tego samego roku na stokach cytadeli poznańskiej. Uzyskane informacje niemieckiego uczonego – lekarza są jednak tak makabryczne i tak jednocześnie nieprawdopodobne, że pozwoliłem sobie tylko na podanie ich skrótów. Więcej natomiast informacji na ten temat można pozyskać z cytowanych poniżej publikacji6/.

****

     I już na samo zakończenie. Dlaczego w tym króciutkim artykule wymieniłem też placówki naukowe medyczne takie jak we Wrocławiu i w Poznaniu, w których Niemcy w okresie okupacji niemieckiej w krematoriach spalali zgilotynowane osoby. Ano tylko dlatego, gdyż tak naprawdę to rodzice pani Leokadii Dehnel, do swej śmierci nigdy nie mieli zapewne pewności, gdzie ostatecznie zwłoki jej ukochanej córki zostały pochowane. Po prostu nigdy! Jak przypuszczam, to wtedy jeszcze nie było wszystkim wiadomo, że zgilotynowane osoby natychmiast spalano w krematoriach, lub dostarczano do niemieckich placówek medycznych naukowych, gdzie studiujący tam młodzi Niemcy i Niemki dokonywali jeszcze na tych zwłokach badania z dziedziny anatomii. Bowiem Niemcy zgodnie z obowiązującymi wtedy urzędowymi przepisami nigdy o tych niuansach pośmiertnych,przynajmniej polskich rodzinnie powiadamiali. Chociaż w ostatnich latach rozszyfrowałem w Katowicach przynajmniej jeden taki przypadek na cmentarzu w Bogucicach, gdzie po zgilotynowaniu mężczyzny w więzieniu przy ulicy Mikołowskiej, zwłoki jednak oddano rodzinie, do pochowania na tym cmentarzu. Prawdopodobnie jednak zwłoki przesłano już jednak w szczelnie zamkniętej trumnie, z kategorycznym do tego jeszcze zakazem jej otwierania. Ale to już jest tematyka tak skomplikowana, że aby ją tylko bardziej poszerzyć, to wymaga już odrębnego i to wielostronicowego artykułu.

………………………………………………………………………………………………

Przypisy i publikacje:

1 – Pakt Ribbentrop – Mołotow zawarty został 23 sierpnia 1939 roku, zwany też „paktem Hitler-Stalin” był niczym innym jak umową międzynarodową. A raczej paktem o nieagresji pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Sowieckim, który zgodnie z tajnym protokołem dodatkowym, stanowiącym załącznik do oficjalnej umowy bywa także określany jako IV rozbiór Polski.

2 – Juliusz Niekrasz, Z dziejów AK na Śląsku, wyd. Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1985, s.38.

3 – Kazimierz Kierzkowski o pseud. „Kazimierz I” i „Prezes”. Urodził się w Międzyrzecu Podlaskim 10 sierpnia 1890 roku. Był wtedy znanym działaczem politycznym i społecznym. Majorem piechoty Wojska Polskiego i Armii Krajowej i członkiem Rady Głównej Centralnego Towarzystwa Organizacji oraz od 1934 roku Kółek Rolniczych.

W 1910 ukończył Siedmioklasową Szkołę Handlową Zgromadzenia Kupców w Będzinie.W 1933 r. szkoła ta została przeniesiona do nowej siedziby, przy ul. Poprzecznej. Dzisiaj jest to już ulica Kopernika. Patronem tej szkoły został Mikołaj Kopernik.

W latach 1914–1917 służył w Legionach Polskich. W 1918 wstąpił w szeregi Wojska Polskiego. W 1920 zostaje już szefem sztabu Dowództwa Głównego Polskiej Organizacji Wojskowej na Górnym Śląsku. A w sierpniu 1921 zostaje szefem Wydziału Wywiadowczego Oddziału II Sztabu Generalnego WP. Po przeniesieniu do rezerwy pozostał w charakterze mobilizacyjnym w 56 Pułku Piechoty Wielkopolskiej w Krotoszynie. W 1921 za działalność w Legionach został odznaczony Orderem Virtuti Militari V kl. W latach. 1923–1929  był komendantem głównym Związku Strzeleckiego. 20 września 1939 w Krakowie założył Organizację Orła Białego.

W latach 1940–1941 zostaje mianowany na szefa Biura Informacji i Propagandy Komendy Obszaru ZWZ Kraków– Górny Śląsk. Nazwisko Kierzkowskiego znalazło się na liście proskrypcyjnej Sonderfahndungsbuch Polen obejmującej osoby przeznaczone przez Niemców do akcji eliminacji warstwy przywódczej i inteligencji. 15 lipca 1941 został aresztowany podczas IntelligenzaktionSchlesien i skierowany do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL – Auschwitz–Birkenau, gdzie został zamordowany.

Syn Kazimierza Kierzkowskiego, Marek, był żołnierzem AK, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Zaginął na trasie w czasie transportu z kompleksu niemieckich obozów KL -Auschwitz–Birkenau do Mauthausen–Gusen. Kazimierz Kierzkowski odznaczony został: Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari i aż trzykrotnie Krzyżem Walecznych. Skrót życiorysu na podstawie Wikipedii.

4 – Związek Nauczycielstwa Polskiego Zarząd Oddziału w Sosnowcu, KSIĘGA ZASŁUŻONYCH dla Związku Nauczycielstwa Polskiego i Oświaty w Sosnowcu, Sosnowiec 2005, s.59 i 60.

5 – Obozy Hitlerowskie na ziemiach polskich 1939 – 1945, PWN, Warszawa, 1979, s.221

6 – Bernard Piotrowski, „W służbie rasizmu i bezprawia, Uniwersytet Rzeszy w Poznaniu 1941 – 1945” oraz w czasopiśmie „Odkrywca” nr 11 (82) 2005 w tekście „Rubiny kwitły jak w Lipsku”.

Strony: 1 2 3 4

Bear