Janusz Maszczyk: W oparach dymów i gwiżdżących parowozów

Ale ponoć to już jest takie nasze życie, że niemal każdy z nas ma co najmniej podwójne oblicza. A im bardziej jesteśmy inteligentni i elokwentni to tych oblicz mamy wiele. I to na zawołanie. No cóż. Stawiamy więc naszym celebrytom, ludziom kultury i sztuki nie tylko ławeczki pamięci ale i lukrowane pomniki. Natomiast w wielu przypadkach całkowicie zapominamy o bohaterskich nadludzkich czynach tych Polek i Polaków oraz o przybyszach z poza Polski, którzy w obronie swojej jedynej Ojczyzny – Polski – oddali to co jest za życia najcenniejsze, czyli swe życie.

****

Niestety ale dworcowy stan sanitarno– higieniczny, przynajmniej do lat 50. XX wieku był wprost katastrofalny, przypominał bowiem mimo woli wsie i małe miasteczka z dalekich Kresów Wschodnich. Z tego bowiem co zapamiętałem, to jeszcze w latach 50. XX wieku ubikacje dla podróżnych pozbawione były typowych standardów zachodnioeuropejskich. Nieogrzewane szalety w postaci malutkich zabudowań, ceglasto drewnianych, gdzie strzelisty daszek pokryty był smołowaną papą, zwane przez miejscowych klozetami, podobnie zresztą jak w Maczkach, mieściły się bowiem na dwóch końcach tego wtedy jeszcze niezmiernie długiego peronu. Pozbawione były jednak typowych współczesnych muszli więc potrzeby fizjologiczne podróżni dokonywali w półprzysiadzie, a schorowani i starsi już wiekiem, w rozkroku na stojąco. O podmyciu się, czy skorzystania z papieru toaletowego po wykonaniu potrzeb fizjologicznych, nie było oczywiście wtedy absolutnie jakiejkolwiek mowy. Gdyż taki papier pojawi się dopiero po 1945 roku jako dar serca z USA w paczkach – UNRRA. Na domiar złego wnęka prowadząca do wnętrz tych przybytków – jak to nawet jeszcze autor pamięta – wiecznie pozbawiona była drzwi wejściowych. Dla wielu więc osób, które zmuszone były w trakcie podróży skorzystać nagle z tego „wychodkowego” przybytku napawało to w ich psychice prawdziwą gehennę.

Podobno – jak wspominano to w naszej rodzinie – w okresie zaborów Rosji carskiej we wnętrzach tego dworca wydzielono też o różnym standardzie sypialnie dla przyjezdnych, klasy I ,II i III. Wnętrza tych pomieszczeń, pozbawione już tylko łóżek, były już jednak podczas okupacji niemieckiej zaadaptowane na inne cele.

****

Mniej więcej naprzeciw dworca klejowego, w pobliżu przepięknej prawosławnej carskiej cerkwi, jeszcze w latach 50. a nawet pierwszych latach 60. XX wieku stała stara (z XIX w.) postawiona jeszcze podczas zaborów Rosji „Komora celna”. Taki przynajmniej przekaz pozyskałem w latach 60. XX wieku od mojego znacznie starszego kolegi pana Jerzego Grzędzińskiego, współpracownika z Centrali Handlowej Metali Nieżelaznych w Katowicach. Wielce uczciwego i niezwykle życzliwego i pełnego dobroci serca, mojego wtedy jeszcze kochanego przełożonego. Człowieka bezgranicznie rozkochanego w dziejach Sosnowca i Zagłębia Dąbrowskiego. Czy te przekazy w potwornie zatłoczonym i pędzącym pociągu jednak polegały wówczas na prawdzie historycznej? Podobno tak. Chociaż obecnie na ten temat brak wiarygodnych przekazów źródłowych. Możliwe jednak, że nie potrafiłem do nich skutecznie dotrzeć.

Część uroczego budynku dworca, tę od strony Kościółka Kolejowego, w latach 60. i 70. XX w., niestety, ale jednak już wyburzono, by postawić tam zupełnie inny obiekt całkowicie kolidujący z architektonicznym wystrojem tego zabytkowego obiektu z XIX wieku. Ten nowo postawiony obiekt, i jednocześnie przyklejony do zabytkowego dworca kolejowego stoi tam do dzisiaj i razi swym wyglądem bardziej wrażliwe osoby, które są spragnione pięknej zabytkowej architektury. W tych samych mniej więcej latach i znacznie też późniejszych, dokonano w tym dworcowym budynku i bezpośrednio koło niego takich wprost niesamowitych przeróbek i wyburzeń, że z dawanych zabytkowych elementów już prawie nic nie przetrwało do naszych współczesnych czasów. Szczególnemu jednak unicestwieniu uległy zabytkowe wnętrza i jego strona zachodnia, ta położona od strony torów kolejowych, gdyż zlikwidowano w tej zabudowie nie tylko pochodzący jeszcze z XIX wieku zadaszony peron, ale dosłownie też wszystkie charakterystyczne, malutkie powierzchniowo przybudówki i pomieszczenia przeznaczone dla kolejowego personelu służbowego. Oczywiście nie oszczędzając także starych kas, carskich drzwi i całego szeregu innych jeszcze akcesoriów z tej zabytkowej zabudowy. Jakich przeróbek dokonano z kolei tylko w elewacji zewnętrznej dworca kolejowego (od strony ul. 3 Maja) , to można bez większego już problemu zobaczyć samemu. Wystarczy bowiem tylko porównać stan obecny tego dworca ze starymi pocztówkami.

****

     W zasięgu tylko ludzkiego wzroku, koło dworca kolejowego do lat powojennych, czyli po 1945 roku, zachowało się jeszcze wiele, wiele starych zabytkowych zabudowań. Może nie wszystkie podlegały ocenie według ustanowionego ówczesnego prawa o zabytkach, ale były piękne i niezwykle urocze i jakże typowe dla sosnowieckiej zabudowy. Oczywiście, że większość ich i to zdecydowana, dzisiaj już byłaby w majestacie prawa zaliczona jako zabytek. Nie jestem ich w stanie wszystkich teraz wymieć. Tym bardziej szczegółowo opisać. Stopniowo jednak znikały pod kilofami i buldożerami, ku zdumieniu starych pokoleń sosnowiczan. Takie jednak były wówczas decyzje władz sosnowieckiego Komitetu Miejskiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Współcześnie więc okolice dworca kolejowego pozbawiona zostały starych typowych dla Sosnowca zabudowań. Podobnie jak mnóstwa historycznych jeszcze detali architektonicznych, które zdobiły kiedyś niewyburzone do dzisiaj stojące tam jeszcze stare budowle, w tym i dworzec kolejowy.

     Pisząc ten kolejny już artykuł o dziejach Sosnowca, podobnie jak inne, absolutnie nie kierowałem się hipokryzją, czy dokuczeniem komuś, a tym bardziej obrażeniem jego wizerunku o ludziach i historii tego miasta. Mojego przecież rodzinnego miasta. I to jeszcze do tego wielopokoleniowego. Miałem tylko zamiar przypomnieć merytoryczne historyczne fakty z przeszłości Sosnowca, które wielu współczesnych publicystów i historyków, nie wiem dlaczego ale najczęściej jednak lukruje, czy wręcz nawet zakłamuje. Tworząc w ten sposób bajki, legendy i mity, a nie przedstawiając historyczną prawdę obiektywną o tym pięknym kiedyś mieście.

  ……………………………………………………………………………………………………………………..

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemach przetwarzania lub odzyskiwania danych, ani przekazywana w jakiejkolwiek postaci elektronicznej, odbitki kserograficznej, nagrania lub jakiejkolwiek innej bez uprzedniej pisemnej zgody autora tego artykułu.

Pierwotny artykuł autora został opublikowany we wrześniu 2014 roku. Tekst tego artykułu uzupełniono w grudniu 2014 roku. Po raz kolejny w listopadzie 2017 roku znacznie go jeszcze poszerzono o tekst i nowe pozyskane stare pocztówki.

Przypisy i publikacje:

1 – Miasto Sosnowiec prawa administracyjne uzyskało w 1902 roku. W jego skład weszły wtedy następujące wsie i przysiółki: Stary Sosnowiec, Pogoń, Sielec, Kuźnica, Środulka, Radocha, Ostra Górka.

2 – Wg Wikipedii A, na dzień 9.XI.2017 – „Wierszyna (ros. Вершина lit. “Szczyt”) – wieś na Syberii nad rzeką Idą (Ида) położona około 100 kilometrów na północ od Irkucka i 20 km na północny wschód od Tichonowki (Тихоновка) niemal w samym centrum Ust-Ordyńskiego Okręgu Buriackiego w obwodzie irkuckim. Liczy 529 mieszkańców (2002 r.).

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Bear