Janusz Maszczyk: W oparach dymów i gwiżdżących parowozów

[Pocztówki nr 10 (rok 1901) i 11 (rok 1902) : źródło: www. fotopolska.eu

Widoczna „Rurkownia Huldczyńskiego” (późniejsza Huta „Sosnowiec”); parkany są widoczne nie tylko za torami wzdłuż fabryki, ale też przy obecnym Placu Tadeusza Kościuszki. Te ostatnie fragmenty podkładowego „parkanu” Przy Placu Tadeusza Kościuszki na odcinku około kilkudziesięciu metrów będą później zastąpione ozdobnym murem z kamienia wapiennego (mur widoczny na poniższych zdjęciach nr: 12 12A ; więcej w artykule autora – „Boso poprzez Plac Tadeusza Kościuszki”.]

[Pocztówka nr 12. Źródło: Pan Paweł Ptak.

Zdjęcie utrwalone w bezpośredniej okolicy dawnego robotniczego osiedla mieszkaniowego „Rurkowni Huldczyńskiego. Z klepiskowego podwórka tak zwanych „Białych Domów”; dwa budynki z tego osiedla jeszcze stoją w pobliżu basenów kąpielowych w Nowym Sielcu . Widoczna na zdjęciu ulica to dawna uliczka 3 Maja, za PRL ulica Czerwonego Zagłębia, a obecnie zwana Placem Tadeusza Kościuszki. Po prawej stronie wzdłuż ulicy i torów kolejowych widoczny kamienny mur jaki się ciągnął od Placu Tadeusza Kościuszki i po lewej stronie stykał się z carskim jeszcze „parkanem” z podkładów kolejowych. Ten fragment  podkładowego kolejowego „parkanu” jest jeszcze widoczny na zdjęciach nr 14 i 15.]

[Źródło: Pan Paweł Ptak. Na zdjęciu po lewej stronie Plac Tadeusza Kościuszki. Pierwszy parkan otacza „Rurkownię Huldczyńskiego”, następnie widoczne są tory, ale tylko Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej (tory fabrycznej bocznicy, poza parkanem „Rurkowni Huldczyńskiego” na tym zdjęciu są niewidoczne), a oza nimi przyuliczny z kamienia wapiennego mur.  Widoczny kamienny mur ciągnął od Placu Tadeusza Kościuszki w kierunku centrum Sosnowca, wzdłuż dawnej ulicy 3 Maja (porównaj ze zdjęciem nr 12).]

[Zdjęcie nr 13 z 2007 roku. Po prawej stronie jeden z budynków z tak zwanych „Białych Domów”. To mniej więcej do tego budynku, jednak po lewej stronie dawnej ulicy 3 Maja obok torów kolejowych i kiedyś wąziutkiego klepiskowego chodnika, ciągnął się od Placu Tadeusza Kościuszki ceglasty wapienny mur (patrz pocztówka nr 12) i stykał się z carskim jeszcze „parkanem” (dalsze jego odcinki są widoczne na poniższych zdjęciach nr 14 i 15).]

[Zdjęcia nr 14 i 15 rodzinne z 1957 roku. Po 1945 roku ul. 3 Maja, później Stalinogrodzka, ale już niedługo, bo od 30. X.1956 roku będzie ulicą Czerwonego Zagłębia. Na zdjęciu nr 14  autor, Janusz Maszczyk – pierwszy po prawej stronie, a obok stoi jego brat Wiesław. Na zdjęciu nr 15 od lewej – mój brat – Wiesław Maszczyk, a obok mój podwórkowy przyjaciel, Tadeusz Będkowski.

Na zdjęciu nr 14 (w dali niezbyt widoczny Plac Tadeusza Kościuszki), natomiast po lewej stronie widoczne „parkany” z podkładów kolejowych.

Na zdjęciu nr 15 ta sama ulica co na zdjęciu nr 14, tylko obiektyw aparatu skierowany został w kierunku wiaduktu przy pałacu Dietla. Po prawej stronie widoczny wąziutki klepiskowy chodnik i „parkan” z podkładów kolejowych.]

****

     Jednak już niebawem, jak za pociągnięciem niewidzialnej czarodziejskiej różdżki, bowiem w drugiej połowie XIX wieku, gdy jeszcze miasto Sosnowiec nie istnieje, pojawią się też coraz to większe i bardziej okazałe skupiska domów, niż dotychczas sterczące tylko na tym terenie jeszcze wiejskie chaty. Będą to głównie kamienice czynszowe pod wynajem. Głównie stawiane wzdłuż dzisiejszych ulic: 3 Maja i Modrzejowskiej. Ale wokół nich zgodnie ze wschodnim trendem kulturowym, wyrosną też jednak dziesiątki, a może i setki szpetnych ogródków działkowych, w których lokatorzy będą tradycyjnie uprawiali przeróżne warzywa: buraki, marchew, rzodkiewkę, pomidory, a bardziej oszczędni nawet ziemniaki.

[Pocztówka nr 16 Źródło: Pan Paweł Ptak

Ulica Główna – rok 1913 (obecna ul. 3 Maja). Widoczny las płotów i przydomowych ogródków.]

     Wokół stojących już dostojnych, kilkupiętrowych kamienic – jak to wstydliwie wspominali moi dziadkowie – w koegzystencji musieli więc żyć mimo woli też ludzie wspólnie z trzodą chlewną. Większości osobników to zjawisko ponoć absolutnie jednak nie raziło, gdyż byli przybyszami ze wsi, a tu po chwilowym tylko zaaklimatyzowaniu się i podjęciu pracy w charakterze robotnika, dalej tkwili swą mentalnością zwyczajową w tym co zakodowali ze swego dawnego wiejskiego środowiska. Widok więc wtedy pasącej się krowy, czy kozy, w pobliżu okazałych kilkupiętrowych kamieniec, na skrawku niezagospodarowanej  jeszcze wtedy łąki, czy tylko na skrawku trawnika, nie wzbudzał wtedy wielkiej sensacji. Tak jak wśród przemieszczających się strojnych elegantek główną sosnowiecką klepiskową drogą, towarzyszące im kołyszące się gęsi i kaczki, czy grzebiące w ogródkowym piachu kury, też nie wyzwalały nadzwyczajnych emocji.

     Ogródki przydomowe, przypominające swym domownikom dawne wiejskie strony, zalegały bowiem niemal wszędzie. Nawet wzdłuż centralnej sosnowieckiej dzisiejszej ulicy 3 Maja (wtedy ulica Główna), co widać nawet doskonale na starych jeszcze z tamtych czasów pocztówkach (patrz pocztówka nr 16). Każdy przy kamienicy ogródek, zgodnie z tradycją jest ogradzany płotem, co ogromnie utrudni swobodne poruszanie się po tym miejskim i coraz to bardziej gwarnym terenie. Wprawdzie środkiem ulicy Głównej, a dzisiejszej ulicy 3 Maja, ciągnie się już pasemko klepiskowej drogi, ale – jak to wspominał mój dziadziuś Wawrzyniec Doros z Katarzyny – na tyle jednak było jeszcze wtedy wąskie, że sprawiało ogromne trudności, by zdążające pośród przekleństw furmanów w przeciwne strony konne pojazdy tym klepiskowym traktem mogły się bez trudu wyminąć. W trakcie więc takiej kawalkady wielu przechodniów po prostu w popłochu uciekała z głównego traktu, by nie być rozjechanym przez pędzące konne pojazdy i szukała schronienia pośród sterczącego lasu palisad płotowych prowadzących do okolicznych zabudowań. Dzisiaj już trudno określić, co było konkretną przyczyną, ale to wąskie pasemko bitej drogi, czy uliczki Głównej, a dzisiejszej centralnej sosnowieckiej ulicy 3 Maja, gdzie najczęściej dochodziło do kolizji drogowych, gdyż ruch konnych pojazdów był tam wyjątkowo wzmożony, jeszcze „za cara” jednak znacznie poszerzono. W tej sytuacji musiano więc też mimo woli zlikwidować tereny ogródków przydomowych, które szerokim pasmem zalegały przy kamienicach czynszowych. A ta decyzja już jak wspominano w naszej rodzinie wywołała tak ostre protesty wśród właścicieli tych kolorowych poletek, że ich echa dotarły nawet do odległych zakątków sosnowieckich wsi i przysiółków, nawet na odległą Pogoń i Katarzynę, gdzie mieszkała wówczas moja rodzina.

[Pocztówka nr 17.  Źródło: www.wikizaglebie.pl

Ulica Główna (obecna centralna sosnowiecka ulica 3 Maja).]

****

Mimo, że w 1902 roku kilka tutejszych wsi i przysiółków uzyskuje już status miasta Sosnowca, to jednak nadal jak wokół okiem sięgnąć panuje jakże typowy dla wschodniej cywilizacji potworny bałagan. Centralne uliczki dawnej wsi Sosnowicy, czy osady jak to inni dzisiaj określają, teraz już miasta Sosnowca, otoczone są więc nadal niekończącym się lasem koślawych i o różnej wysokości i gabarycie drewnianymi płotami. A rozbudowane liczne prywatne fabryczne i kopalniane rozjazdy kolejowe wdzierają się nawet na skróty do głównej linii kolejowej.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Bear