Janusz Maszczyk: Randez vous z każdą władzą – czyli krótka historia pogońskiej Szkoły Realnej

Autor z kolei doskonale sobie przypomina, że będąc licealistą w tym samym pięknym pogońskim budynku szkolnym, wtedy jako już uczeń Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica, to hymn Związku Radzieckiego i komunistyczną Międzynarodówkę oraz kantatę o Józefie Stalinie, chór szkolny będzie też śpiewał, ale już tylko po polsku, na licznie wtedy organizowanych jednak od samego rana odświętnych capstrzykach, oczywiście o podłożu ideologiczno – komunistycznym. Z kolei po rosyjsku śpiewano już tylko popularne i ludowe pieśni rosyjskie, jednak prym w tym wiódł w zasadzie tylko chór szkolny. A w szkolnej auli, na tej samej czołowej reprezentacyjnej ścianie, gdzie jeszcze „za cara” wisiał portret „najjaśniejszego panującego nam cara Mikołaja II”, teraz, jednak już znacznie po prawej stronie, zawisł wielkoformatowy portret serdecznie i życzliwie uśmiechającego się do nas Józefa Stalina, „co miał usta słodsze od malin”, a którego twórcą był znany mi doskonale, nieco jednak starszy ode mnie niezwykle też uzdolniony pod względem malarskim uczeń z tego samego liceum „Staszica”. Będąc przy tym temacie malarstwa. Podziwiałem zresztą wielokrotnie jego wspaniałe prace, zwłaszcza te kreślone z rozmachem na grubym brystolu portrety węglem i pastelami. Zauroczony też byłem szczególnie jego pejzażami. Wiele rysunków i malarskich eksponatów prezentowano wtedy w pracowni robót ręcznych na poddaszu tego samego budynku szkolnego, dawnej Szkoły Realnej. Po powieszeniu tego portretu w szkolnej auli, nie mogłem jednak już nigdy zrozumieć i zgłębić mentalnej duszy mojego starszego wiekiem, niezwykle zresztą utalentowanego kolegi szkolnego. Ten portret w tej auli jeszcze tam wisiał w maju, lub w czerwcu 1955 roku, gdy zdawałem tam maturalne egzaminy pisemne i ustne. Zresztą jeszcze w 1954 roku, jedynym godnym przywódcą, który zawisł na czołowej ścianie w mojej klasie na pierwszym piętrze był portret Józefa Stalina, co zresztą doskonale widać na, poniższym prezentowanym zdjęciu. Bowiem przywódcy państwowi z PRL, w tym liceum, w tym czasie, nie cieszyli się już takim uznaniem, czy wręcz uwielbieniem jak właśnie generalissimus – Józef Stalin.[Zdjęcie ze zbiorów autora z 5 czerwca 1954r. Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica. Egzamin pisemny z języka polskiego, tak zwany przejściowy z klasy X do klasy XI maturalnej (wg nowych ustaleń programowych Ministerstwa Oświaty). W pierwszej ławce (nie stoliku), po prawej stronie autor – Janusz Maszczyk. W tyle, za autorem jak zwykle serdecznie i życzliwi uśmiechnięty mój klasowy przyjaciel – Ludomir Małachowski. W Komisji Egzaminacyjnej uczestniczył też wtedy pan profesor Wacław Bryndzki (siedzi tyłem odwrócony; siwe włosy), człowiek z wielkim sercem, wrażliwością i polską patriotyczną duszą.]

[Zdjęcie powyżej z okolicznościowego albumu z 1898 r. -aula w Szkole Realnej – w tyle widoczny portret ostatniego cara Rosji – Mikołaj II Aleksandrowicza Romanowa, ros. Николай II, Николай Александрович Романов.]

****

Absolwenci z pogońskiej Szkoły Realnej swych pedagogów, po latach wspominali różnie. W okresie II Rzeczypospolitej – jak to komentowano w mojej pogońskiej rodzinie – oceniano ich raczej bardzo krytycznie, tylko niektórych wychwalali, za wyjątkowe merytoryczne przygotowanie i ludzki stosunek do uczniów. O publicznym bowiem przekazywaniu przez pedagogów swym uczniom jakichkolwiek patriotycznych haseł, czy szerzenia nawet szeptanych cichcem poglądów, by obecna Szkoła Realna  przekształciła się w typową polską placówkę oświaty nie mogło być wtedy absolutnie mowy, gdyż groziło to w każdej chwili donosem do tajnej politycznej policji Ochrany, co zresztą już wyżej zasygnalizowałem. A wtedy mając szczęście najpierw trafiało się do miejscowego więzienia, a stamtąd nawet na syberyjskie zesłanie. Po prostu, w Szkole Realnej temat wolnej i niepodległej Polski był grobowo wtedy zakazany i przemilczany, wręcz nawet wymazany z polskiej pamięci. Z kolei w cytowanych powyżej licealnych wspomnieniach jakie się ukazały w 1969 i 1984 roku, starano się ten drażliwy temat jak na tamte komunistyczne czasy, raczej koloryzować i to stosując całą paletę tylko pięknych, ale zafałszowanych barw.

****

Prawie każdy człowiek, o czym doskonale dzisiaj wiemy, ma podwójne oblicza, a osoby im bardziej są inteligentne, ale z duszą pełną hipokryzji, to tych oblicz mają wiele i potrafią nimi tak umiejętnie grać, że nawet aniołów wyprowadzą na manowce. Niestety, ale te negatywne cechy nie są też obce, tym osobom, które ich absolutnie nie powinny mieć, czyli niektórym pedagogom szkolnym – nauczycielom naszych dzieci i młodzieży. Nie wiem jak inni, ale ja w to zagadnienie nawet głębiej obecnie już nie wnikam, gdyż tę drugą niehonorową i nieszlachetną stronę moich szkolnych koleżanek i kolegów już doskonale poznałem i to na własnej osobie. Przypominam bowiem sobie doskonale, że gdy jeszcze byłem praktykującym nauczycielem w Katowicach to poznałem niestety też i takich osobników w swoim gronie, którzy co innego mówili w bezpośrednich koleżeńskich kontaktach, a zupełnie już co innego, gdy zmuszeni byli publicznie podnieść swoją rękę do góry w trakcie głosowania rady pedagogicznej, nad losem uczniów. Taki dwulicowy stosunek niektórych nauczycieli jaki istniał wówczas, a nawet i dzisiaj, potwierdzili zresztą też moi bliscy z rodziny, związani zresztą od dziesiątków lat z tym nauczycielskim zawodem. Prawdziwe więc swe pełne hipokryzji oblicza i zakłamany pokaz tolerancji oraz uczuć patriotyczno – narodowych, to zapewne rada pedagogiczna z tej placówki oświatowej ujawniła dopiero wówczas, kiedy ucząca się w Szkole Realnej polska młodzież w trakcie strajku szkolnego w 1905 roku już gremialnie, a nie tylko pojedynczo jak to bywało dotychczas, domagała się mowy polskiej i polskiej szkoły, a nawet dochodziły głosy, by na powrót powróciła wolna i niepodległa nasza Ojczyzna.

Otóż, w wyniku głosowania całej ówczesnej rady pedagogicznej „postanowiono wydalić bez prawa wstępu do innych szkół pięciu przywódców Komitetu Strajkowego: Borkowskiego, Birmana, Witolda Jabłońskiego, Szmidta i Klepę. Bez prawa powrotu do miejscowej szkoły wydalono dziewiętnastu innych uczniów: Wagnera, W. Hamerlinga, Kołudzkiego, Ryśkiewicz, H i Z. Cieszkowskich, Czaplickiego, G. Szolca, K. Hamerlinga, M. Reichera, Albrechta, Popławskiego, Brojewskiego, Gebela, Szkopa, Pogodę, Chabiniaka i Nawrockiego. Prócz tego usunięto ze szkoły 154 dalszych uczniów”. Koniec cytatu z K.P. z 1984 r., s. 23. Przepraszam w tym przypadku za operowanie wprost wyjątkowymi skrótami myślowymi, ale uczniowska tematyka strajkowa i udział uczniów ze Szkoły Realnej 9 lutego 1905 roku podczas rozruchów u bram Huty Katarzyna jest tak rozległy, że wymaga już odrębnego artykułu.

[Szkoła Realna. Pokój nauczycielski. To w nim Szacowna Rada Pedagogiczna podjęła tak drastyczne decyzję wobec uczniów z tej szkoły za udział w strajku szkolnym w 1905 roku (zdjęcie z albumu z 1898 r.)]

****

Po zlikwidowanym przez władze carskie strajku szkolnego, nie tylko znacznie zmalała ilość uczących się w Szkole Realnej na Pogoni, ale obniżyła się też znacznie pozycja tej szkoły w Zagłębiu Dąbrowskim. „W roku szkolnym 1905/6 było ich (przyp. autora: uczniów) 163, a w 1910/11 -262, 52 Rosjan. W roku szkolnym 1913/14….[…]… zorganizowano 10 oddziałów, z czego trzy pierwsze klasy były podwójne, a od IV do VII – oddziały pojedyncze. Liczba uczniów wahała się w granicach 300, w tym 200 spośród młodzieży polskiej”. Koniec cytatu z K.P. z 1984, s. 23. Już w tym miejscu najwyższa pora ustosunkować się do cytowanych wspomnień. Otóż. Byli absolwenci z tych placówek oświatowych bardzo często w swych opisach z przeszłości mylą pojęcie „klasy” z „oddziałem” szkolnym, a osoby które to powinny z racji pełnionych funkcji w oświacie szkolnej (pojęcie ogólne) prawidłowo je zinterpretować z nieznanych mi powodów nie czynią tego. W tej sytuacji bardzo często dochodzi do pewnego bałaganu opisowego, w wyniku, którego osoba czytająca te wspomnienia nie jest nigdy do końca pewna, ile ta szkoła w określonym roku nauki liczyła klas, a ile oddziałów. Wg najnowszych interpretacji pojęcie klasy, to np.:„1 klasa, 2 klasa, 3 klasa”, a oddział w szkole „stanowi tylko grupę uczniów pobierających naukę w tej samej klasie. Dodatkowym wyróżnikiem oddziału może być specyficzny skład grupy uczniów (oddział: specjalny, integracyjny, ogólnodostępny) lub program nauczania (oddział: dwujęzyczny, przysposabiający do pracy)”. Koniec cytatu. Rok szkolny 1914/15 zakończył się więc egzaminem maturalnym, co dzisiaj wielu z nas na pewno zadziwia, gdyż świadectwa maturalne w pogońskiej Szkole Realnej wydawano uczniom, którzy zakończyli naukę w tej szkole zdanym egzaminem zaledwie w klasie VII – mej.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

Bear