Janusz Maszczyk: Randez vous z każdą władzą – czyli krótka historia pogońskiej Szkoły Realnej

[Fragmencik tekstu ze strony 13 z okolicznościowego albumu.]

[Кабинетдиректора (Gabinet dyrektora). Zdjęcie z albumu. Wg autora. Na ścianie widoczny portret ostatniego cara Rosji – Mikołaj II Aleksandrowicza Romanowa (ros. Николай II, Николай Александрович Романов).]

****

W tym przypadku przepraszam za wyjątkowe skróty myślowe, ale nie ozdabiajmy więc wszystkich byłych sosnowieckich fabrykantów wyłącznie tylko liśćmi laurowymi. Przecież zaborcy Rosji carskiej z oczywistych powodów nigdy nie zależało na kształceniu patriotyzmu i szerzeniu polskiej oświaty wśród wiecznie „zbuntowanych Polaków”, lecz na wychowaniu posłusznych i zakompleksionych wieśniaków oraz robotników. Wydaje mi się, że trochę inne już spojrzenie, bardziej materialne, przyświecało niemieckiemu fabrykantowi, panu Henrykowi Dietlowi. W tym zagubionym „Nadwiślańskim Kraju” na gwałt bowiem potrzebował wykwalifikowanych robotników i majstrów. Jak już bowiem wspominałem stanowiska kierownicze głównie wtedy zarezerwowane był dla fachowców z Niemiec, lub z pruskiego Górnego Śląska. Ale zdarzały się też przypadki, przynajmniej w późniejszej już fazie rozwoju fabryki, gdy stanowiska kierownicze były też powierzane Polakom. Jednak te wspaniałe gesty saskiego przemysłowca nie były podyktowane jakimś wyjątkowym altruizmem propolskim, lecz podłożem ich była czysta, na zimno i głęboko przemyślana kalkulacja, jakże typowa prawie każdemu ówczesnemu fabrykantowi. Tacy bowiem ludzie, jak inni ich określają – ludźmi interesu – kierują się w swym życiu następującymi zasadami. Najpierw aplikują w gospodarkę potężny wkład finansowy, a później przede wszystkim czerpią z tych inwestycji korzyści materialne, by tylko zaspokoić nimi swoje skrywane zachcianki. Czy takie postępowanie jest jednak naganne?… Uważam, że nie, chociaż autor w swym długim życiu dbając o rodzinę, kierował się jednak zawsze wyłącznie tylko wyższymi wartościami ludzkimi. W każdym bądź razie, w każdym dosłownie społeczeństwie istnieją przecież bogaci albo biedni, po prostu różni też mentalnie ludzie. Te różnice mentalne są uwarunkowane wieloma zresztą czynnikami, a wpływ na to mają: wrodzone specyficzne cechy i charakter danego osobnika, rodzina, szkoła, środowisko oraz wychowywanie przez państwo społeczeństwa w duchu patriotycznym i godności oraz dumy narodowej, itd., ale przede wszystkim tłem tych różnic jest sposób myślenia i interpretowania wielu spraw. Jedni wiecznie więc ryzykują i układają się dosłownie z każdym, by tylko osiągnąć swój cel, inni boją się działać, a jeszcze innymi kierują się tylko wyższymi wartościami ludzkimi, które nie pozwalają im na układanie się z każdym człowiekiem i z każdą władzą, gdyż to im się kojarzy ze złem i zdradą Ojczyzny, a nawet z grzechem. Państwo Dietlowie w tamtych czasach, co nie ulega absolutnie żadnym wątpliwościom, podjęli dalekosiężny poddańczy flirt z zaborcą Polski – Rosją carską. Możliwe, że jako ludzie interesu i szeroko rozumianej komercji, nie przewidywali wówczas, tak jak zresztą nikt przy zdrowych zmysłach z żyjących tu nawet Polaków, że już niedługo, bowiem za 34. lata Polacy wreszcie zerwą kajdany zaborcze i pozbędą się odwiecznego tyrana, i powstanie też wolna, niepodległa i suwerenna Polska – II Rzeczypospolita. I wówczas trzeba będzie się ponownie układać i do tego jeszcze grać w zupełnie już innej orkiestrze, w tym przypadku nie tylko polskiej, ale narodowo – patriotycznej. To tyle celem uczciwego i merytorycznego potraktowania, w ogromnym zresztą uproszczeniu, tej części tematycznej.

****

     W zasadzie nie jestem zwolennikiem bezkrytycznego korzystania z informacji, czerpanych wyłącznie tylko z drugiej ręki, ale gdy brakuje źródeł bezpośrednich więc warto i takie opinie przytoczyć, tym bardziej, że współcześnie przez wielu są uznawana nie tylko jako wiarygodne, ale nawet w jakimś też stopniu nobilitują takiego publicystę, czy historyka. Mam tu na myśli internetowe encyklopedyczne przekazy. Oto jakie informacje można więc zaczerpnąć z aktualnej Wikipedii – „Dietlowie w Sosnowcu” (z dnia 2 sierpnia 2014 r.). Ponoć Henryk Dietel był niezwykle szczodrym obywatelem miasta Sosnowca. Będąc sam wyznania ewangelickiego nie szczędził też grosza innym wyznaniom. Najpierw więc oczywiście zadbał o interesy tych, na których mógł w każdej niemal chwili liczyć. „W 1886 r. przeznaczył dla zborowników jedną z hal fabrycznych (nabożeństwa ewangelickie odprawiano prawdopodobnie już od 1880 r.), a w 1888 r. sfinansował jej rozbudowę, co pozwoliło na konsekrację kościoła ewangelickiego. W 1893 r. sprowadził pastora i nauczyciela – Eugeniusza Uthke. Koniec cytatu. Aby z kolei zyskać przychylność carskich zaborców sypnął więc też pokaźnymi rublami na budowę i wyposażenie dwu cerkwi. Tej położonej po drugiej stronie dworca kolejowego – pod wezwaniem Świętych Wiery, Nadziei, Luby i Matki Ich Zofii (Świętych Wiary, Nadziei i Miłości) – podarował pokaźną kwotę pieniężną na zakup aż ośmiu dzwonów, w tym jeden ważył nawet jedną tonę. Cerkiew ta stoi do dzisiaj. Z kolei postawionej przy dzisiejszej ulicy Parkowej w 1905 roku cerkwi pw. Świętego Mikołaja Cudotwórcy podarował 10000 rubli. Ta z kolei niezwykle też piękna cerkiew, ku memu zdumieniu, została decyzją samorządu Sosnowca zburzona jesienią 1938 roku.

Co jednak w tej hojności ze strony przemysłowca H. Dietla powinno wśród Polaków budzić nie tylko zdumienie, ale nawet pewne zażenowanie. Jak bowiem z Wikipedii o Będzinie wynika (dane z października 2014 r.), to dobrowolnie i z własnej inicjatywy, przekazał też wówczas okupantowi carskiemu, na budowę koszarów kozackich 306386 rubli. Oto cytat z tej Wikipedii:- „ok. 1898 – 1900 – przemysłowiec sosnowiecki, Henryk Dietel buduje za zezwoleniem cara Mikołaja II na własny koszt (w pobliżu stacji Stary Będzin) koszary kozackie dla 14. Pułku Kozaków Dońskich”. Koniec cytatu. Kozaków, którzy późnej wielokrotnie zarówno z inicjatywy władz carskich jak i na prośbę fabrykantów mieszkających na terenie Sosnowca, brali udział w wielu pacyfikacjach strajkującej polskiej ludności oraz tłumienia wszelkich, nawet drobnych rozruchów antyrosyjskich, jak również w celu poprawienia swego materialnego bytu.

[Powyższe trzy zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów autora. Na zdjęciach żołnierze rosyjscy z 14. Pułku Kozaków Dońskich. Zdjęcia zostały wykonane na tle carskich koszar w Starym Będzinie zafundowanych z kiesy H. Dietla.]

Aby w końcu pamiętali i wspierali go też Polacy, to posypał też hojnie rublami na „budowę katolickiego kościoła św. Tomasza Apostoła w Sosnowcu-Pogoni”. Podobno z jego głębokiej kiesy wydano też sporo pieniędzy na ogrodzenie ozdobnym murem, z kamienia wapiennego dwóch cmentarzy: ewangelickiego i prawosławnego, usytuowanych na Pogoni, przy dzisiejszej uliczce Smutnej.

O czym się jednak współcześnie już kompletnie zapomina, a co przynajmniej delikatnie tylko mówiąc powinno wzbudzać powszechne zdziwienie?… Mam taką nadzieję, że ta amnezja nie jest podyktowana wyrafinowaną premedytacją, tylko jest wynikiem roztargnienia jakiej od czasu do czasu doznają niektórzy badacze i znawcy historii  Sosnowca. Henryk Dietel już za swego życia (umrze w 1911r.) jako jedyny z pogońskiej wsi, za hojność i swój zawsze lojalny stosunek wobec każdej władzy, został wyjątkowo doceniony przez rosyjskiego zaborcę. Ozdobiono bowiem jego nazwiskiem – Dytlowskajaklepiskową jeszcze wtedy ulicę jaka się jeszcze ciągnęła od ulicy Bendzjnskaja (fragment dzisiejszej ulicy Orlej; ulica Orla jeszcze wtedy na mapie nie jest oznakowana), aż do samej ulicy Fabrycznej (późniejsza ulica Parkowa koło Wawelu; wg. carskiego planu Sosnowicy z 1905r.).

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

Bear