Janusz Maszczyk: Moje niezwykłe lata ze Stalinem w tle

„Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,

 Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?

Cyprian Kamil Norwid
[Zdjęcie autora z 2001 roku. Dawny budynek i sala gimnastyczna Liceum Ogólnokształcących im. St. Staszica w Sosnowcu z lat 1950-1955.]

Niektórzy ludzie by ziścić swe marzenia i by jeszcze za swego życia w społeczeństwie być uznawanym za niezwykłego, a nawet za wybitnego i zaistnieć też na ustach innych oraz przejść do historii, to gotowi są zatracić swe sumienie, a nawet i podstawowe wartości ludzkie. Najprościej jednak na karty historii trafia się dopiero po śmierci. Najczęściej więc imiona takich ludzi są wtedy odpowiednio wylukrowane, a wszelkie ich dotychczasowe wady, potknięcia, fałsze, a niekiedy i nikczemności gdzieś się po drodze o dziwo zacierają, lub nawet bezpowrotnie giną. Bardzo więc często w opublikowanych rocznicowych Księgach Pamiątkowych z 1969 r i 1988 r. i na organizowanych tak zwanych jubileuszowych spotkaniach absolwenckich w „Staszicu”, aż roi się wtedy od wspomnień o wybitnych profesorach i licealistach. Natomiast pomija się całkowitym milczeniem lub umniejsza się celowo czyny uczciwych i prawych ludzi. W tym krótkim sentymentalnym artykule przede wszystkich przekaże więc potomnym głównie takie fakty, jakie w tych Księgach Pamiątkowych i w trakcie organizowanych kolejnych jubileuszowych spotkań absolwenckich nigdy nie przekazano. Natomiast zostały odnotowane w latach 50. XX wieku w moich pamiętnikach. Dlatego w tym artykule mogę nawet przytoczyć takie słowa i zdania, które mimo upływu wielu lat, są wiarygodne i zgodne z prawdą.

     Do Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica trafiłem w 1950 roku, a mury tego wyjątkowo pięknego sosnowieckiego szkolnego gmachu opuściłem w 1955 roku. W tym okresie czasu oparta na przedwojennych jeszcze wzorach organizacja harcerska w tym liceum, już nie istniała. Została bowiem już zdelegalizowana. Z tym, że w Sosnowcu jej ostatnie dni honorowego pożegnania się z mieszkańcami tego miasta miały wyjątkowy i niespodziewany dla harcerzy burzliwy przebieg 1/. Ta z ogromnymi zasługami patriotycznymi przedwojenna jeszcze młodzieżowa organizacja, a w okresie okupacji niemieckiej wchodząca w skład Szarych Szeregów, w której wielu członków należało też wtedy do Służby Zwycięstwa Polski (SZP), następnie do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), a później do Armii Krajowej, została tak skutecznie i błyskawicznie wymazana z pamięci licealistów, że zdecydowana większość z nas nie miała nawet wtedy o tym pojęcia, że nie tak jeszcze dawno temu była nie tylko dumą tego Liceum, ale i miasta Sosnowca. Jak wynika z Księgi Pamiątkowej 2/, to już w 1947 roku rozpoczęła rywalizację z organizacją harcerską, organizacja młodzieżowa Związek Walki Młodych (ZWM) i Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego (OMTUR) 3/. Podobno jednak jak to wynika z tego samego przekazu wspomnieniowego to „poszczególni uczniowie należeli znacznie wcześniej zarówno do ZWM, jak i OMTUR”. Koniec cytatu. Oczywiście, że wówczas, czyli w 1947 roku wszystkim licealistom niezwykle zręcznie zachwalano, patriotyczny i narodowy cel tych organizacji. Ilu uczniów w te pokrętne przekazy wtedy tak naprawdę uwierzyło to dzisiaj już to trudno ustalić. Jak wspominał to mój brat, Wiesław Maszczyk, licealista z tamtych lat (rocznik absolwencki 1950/1951), to jeszcze w pierwszych miesiącach 1948 roku w „Staszicu” nie było wielu zbyt chętnych by zasilić szeregi tej organizacji. Całkiem bowiem możliwe, że większość licealistów przejrzało jednak tę pokrętną z nimi grę, więc mimo nagabywań, chętnych do podpisania tej legitymacji dalej nie było. Jeszcze wtedy zdecydowana ich większość stawiała opór. Wszak wśród nich też ponoć jeszcze byli harcerze. Ale to był już ich ostatni łabędzi śpiew. Sytuacja bowiem gwałtownie nabrała przyśpieszenia, gdy opiekunką tej organizacji została jedna z etatowych nauczycielek języka francuskiego i łaciny, pani M.P. Co jest jednak w tym wszystkim ciekawe i budzi też pewne refleksje? Ano to, że ta pani w okresie okupacji niemieckiej ponoć walczyła o wolną i niepodległą Ojczyznę, czego wyrazem było prowadzenie tajnego i konspiracyjnego nauczania polskich dzieci. Narażała więc zarówno siebie jak i swego męża na aresztowanie i pobyt w obozie koncentracyjnym, a nawet i na śmierć. Natomiast według nostalgicznych wspomnień jednego z licealistów ze „Staszica”, to ona właśnie sama z własnej woli zaproponowała swoją kandydaturę na opiekunkę prokomunistycznego koła ZWM. Były absolwent naszego liceum, jednocześnie też członek Zarządu Miejskiego ZWM w Sosnowcu, towarzysz A.K. ten fakt na kartach Księgi Pamiątkowej wspomina tak: „M.P. sama z własnej nie przymuszonej woli zaproponowała, że przejmie opiekę nad szkolnym kołem ZWM. Profesor miała jeszcze lekcje, uciąłem więc pogawędkę w kuchni (przyp. autora: pomieszczenia kuchenne mieściły się wtedy w jednej z izb na samym dole budynku szkolnego) z panią profesor. Kluczyłem, nie bardzo wiedząc jak przejść do tematu, ale przejrzała mnie na wylot. – Masz kłopoty z organizacją? – zaskoczyła mnie pytaniem. – Na próżno szukacie patrona? A może ja bym się nadała? – To już było całkowite zaskoczenie, wiedziałem, że raczej stroni od polityki. – Proszę bardzo – kontynuowała – jeśli zbierze się was co najmniej piątka, przyjmę nad wami opiekę” 4/. Koniec cytatu.

Jak prężnymi stawały się w liceum „Staszica” w Sosnowcu, te prokomunistyczne organizacje i jak dynamicznie też rozwijały swą działalność, to mogą o tym świadczyć przekazy ich działaczy:

-„W pierwszych dniach września 1948 roku odbyło się zebranie byłych członków ZWM i OMTUR w szkole aby wspólnie wyłonić pierwsze Koło Związku Młodzieży Polskiej przy Gimnazjum i Liceum im. Stanisława Staszica. Kadencja 1948/49 była bardzo bogata w ważne wydarzenia dla organizacji zetempowskiej, jak również całej młodzieży. Koło szkolne ZMP podjęło bardzo wiele udanych inicjatyw, niektóre z nich warto przypomnieć.

Przede wszystkim połączona organizacja wzrosła do ponad pół tysiąca członków. Powołano w związku z tym koła i zarządy klasowe, organizując systematyczne zebrania. Zorganizowano klub dyskusyjny, który zajmował się węzłowymi tematami ideowymi i politycznymi (przyp. autora: – prokomunistycznymi i propagandowymi), a jego prelegenci obsługiwali zebrania w innych szkołach, w zakładach przemysłowych oraz ogólnomiejskie spotkania młodzieży.

W ciągu roku szkolnego intensywnie realizowano program kursu ekonomii politycznej w oparciu o dostępną literaturę oraz przeprowadzano kurs z filozofii, sięgając do opracowań klasyków marksizmu.

Wykłady ‘Materialistyczne pojmowanie dziejów’ oraz ‘Pochodzenie życia na Ziemi’, przygotowane przez aktywistów szkolnych, powtarzane były wielokrotnie w różnych środowiskach młodzieży, wywołując za każdym razem burzliwe dyskusje, spory i polemiki. W ogóle był to okres namiętnych dyskusji ideologicznych…..[…]….Problem przyjaźni polsko – radzieckiej stał się wówczas jednym z czołowych zadań organizacji, z jej też inicjatywy powstało Koło TPPR w gimnazjum oraz koła w wielu innych szkołach średnich i sosnowieckich zakładach. Prelegenci ze ‘Staszica’ występowali np. w styczniu 1949 roku z prelekcjami na temat polsko – rosyjskiego braterstwa w powstaniu styczniowym i w innych okresach walki rewolucyjnej z caratem, w kwietniu – na temat życia i działalności Włodzimierza Lenina, w maju – przebiegu II wojny światowej i zwycięskiej roli Armii Czerwonej, ważnej zwłaszcza dla spraw wyzwolenia naszego narodu spod okupacji hitlerowskiej….[…] Wyrazem uznania dla zasług szkolnej organizacji ZMP przy Gimnazjum i Liceum im. St. Staszica było wręczenie jej, jako z pierwszych na terenie całego kraju, sztandaru, który noszony był w czasie 1 – majowych pochodów przez zawsze liczną kolumnę ZMP –owców” 5/. Koniec cytatu.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8

Bear