Janusz Maszczyk: Moja pani profesor

Już 22 grudnia 1944 roku żołnierze niemieccy zjawili się nagle we wsi Ochotnicy Dolnej. Podobno przybyli tam w celach rabunkowych, by „za darmochę” zaopatrzyć się w świąteczne prowianty żywnościowe. W pewnej chwili, gdy już byli zajęci plądrowaniem góralskich budynków, to ponoć zostali zaatakowani przez grupę przebywających w tej okolicy sowieckich partyzantów, której dowódcą był członek NKWD, w stopniu pułkownika- Zołtan (imię?)5/. Partyzanci sowieccy zaatakowali, mimo, iż polskie podziemie patriotyczne z AK oraz mieszkańcy z tej wsi, spodziewając się krwawego odwetu ze strony Niemców, sprzeciwili się tej zbrojnej akcji. W trakcie walki dwóch Niemców poległo, wśród nich też podoficer SS-Unterscharführer Bruno Koch. Na odwet nie trzeba było więc nawet długo czekać. Już bowiem następnego dnia, czyli 23 grudnia 1944 roku z Krościenka, samochodami przybyło około 200 esesmanów  z karnej kompani SS-Kampfgruppe Jagdkommando Matingen. Była to grupa wprost wyjątkowych zwyrodniałych łajdaków i oprawców, a powołana do specjalnego przeznaczenia, którą dowodził SS – Untersturmführer der Waffen – SS Albrechta C. Matingena (numer tego SS-mana: 338 969). Oddział ten utworzono z wcielonych żołnierzy, a pochodzących z aresztu więziennego z krakowskich Montelupich. Ich skład był różny. Byli wśród nich zarówno niemieccy żołnierze z 3 Dywizji Pancernej SS Totenkopf i 4 Dywizji Grenadierów pancernych SS Polizei jak również volksdeutsche z Rosji i ziem polskich oraz też Ukraińcy.

[Żołnierze z Waffen SS i niemiecki plakat propagandowy z okresu okupacji niemieckiej.]

Podobno Niemcy brutalnie wdzierali się do domów, najpierw żądając od górali pieniędzy, a później jak zwykle w tego typu pacyfikacjach rozpoczęło się mordowanie zamieszkałej tam polskiej ludności. O skali barbarzyństwa i braku elementarnej litości może świadczyć fakt, że mordowano nie tylko górali dorosłych, ale i dzieci, które żywcem nawet wrzucano do płonących domów. Z ręki niemieckich morderców padło wtedy 56 osób, w tym 19 dzieci i 21 kobiet. Rzeź górali w ciągu zaledwie dwóch godzin była tak niewyobrażalna, że zamordowano wówczas prawie wszystkie osoby z rodzin: Chlipałów, Brzeźnych, Karczewskich i Rusnaków. Jednocześnie Niemcy spalili wtedy 32 gospodarstwa chłopskie, dom ludowy i remizę strażacką.

[Pomnik – kapliczka, poświęcony zamordowanym góralom z Ochotnicy Dolnej.]

Wymieniony wyżej esesman, Albrecht C. Matingen, a urodzony 3 czerwca 1920, zmarł w RFN śmiercią naturalną 23 października 1974 r. (ur. 3 czerwca 1920 r.). Nigdy bowiem po 1945 roku nie był ścigany przez prawo. Może warto też podkreślić, że absolutnie żaden esesman z tej zbrodniczej jednostki pacyfikacyjnej nie został też tak jak jego dowódca osądzony za popełnione okrutne przestępstwa.

****

To ciekawe, ale pani profesor Józefa Trzaska absolutne nigdy o tych krwawych wydarzeniach nam jednak wówczas w liceum „Staszica” nie wspominała. I to nawet ani jednym słowem. Możliwe, że bała się wtedy i to całkiem słusznie, że jak ujawni swe dawne więzi z Armią Krajową, to jej los może się wtedy zakończyć różnie. Tym bardziej, co już wyżej zasygnalizowałem, że był to przecie jeszcze okres czasu tak zwanego terrorystycznego stalinizmu. Czy w liceum „Staszica” o jej wstrząsających i patriotycznych losach z okresu okupacji niemieckiej oraz cudownym wprost uratowaniu się z krwawej pacyfikacji w Ochotnicy Dolnej wiedzieli jednak jej współpracownicy z rady pedagogicznej na czele z panem dyrektorem Julianem Latosińskim? Na tak postawione pytanie nie jestem obecnie w stanie jednoznacznie odpowiedzieć. Tym bardziej, że moja Pani Profesor, jak pamiętam, była w tym liceum zawsze traktowana jako taka sobie tylko osoba. Po prostu jako tylko zwyczajna nauczycielka. To było doskonale widoczne, nawet przez licealistów.

Podobno już od marca 1945 roku pracowała w Sosnowcu w dawnym jeszcze Gimnazjum im. Bolesława Prusa. Skoro tak, to musiała najpierw rozpocząć pracę w budynku szkolnym na Pogoni przy uliczce Suchej, gdzie uczniem był przecież też mój brat, Wiesław Maszczyk. Brat jednak po upływie aż tylu lat od tamtych chwil, już jednak nie kojarzy jej wizerunku w tym budynku.

[Sosnowiec –Pogoń, uliczka Sucha – budynek po 1945 roku, gdzie mieściło się Liceum i Gimnazjum Ogólnokształcące im. Bolesława Prusa.]

     Później uczyła jeszcze w tej samej szkole, gdy ją przeniesiono do Sielca w okolice uliczki Legionów, do dawnego ceglastego budynku, gdzie przed wojną mieścił się szpital. Ten budynek stoi tam jeszcze do dzisiaj (patrz zdjęcie poniżej). Następnie w ramach reorganizacji szkolnictwa część uczniów i nauczycieli przeniesiono wtedy z Sielca do Starego Sosnowca, a innych na Pogoń, do Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica. Pani profesor Józefa Trzaska, podobnie jak i mój barat Wiesław Maszczyk, poprzez uliczkę Suchą i Legionów, w taki sposób trafili też właśnie do „Staszica”, gdzie w latach 1950 – 1955 już autor tej publikacji miał wielki zaszczyt być jej uczniem.

[Powyżej zdjęcie – Sielec, okolice uliczki Legionów – kolejna lokalizacja Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. B. Prusa.]

     Pani profesor Józefa Trzaska w 1970 roku przeszła na emeryturę. Na emeryturze zgodnie z zewem krwi ponoć jeszcze organizowała pomoc najuboższym Zagłębiakom. Moja Szanowna Pani Profesor, już jednak nie żyje. Autor codziennie wieczorem jednak prosi naszego Boga, by tę zacną niewiastę – pedagoga, drugą moją szkolną mamę – przyjął do siebie i otoczył taką samą ojcowską opieką, jaką Ona otaczała nas uczniów w liceum „Staszica”. Na pewno nie była tak jak inni też ludzie pozbawiona wad. Jednak nigdy tych ułomności natury nam nie okazywała. Przynajmniej autor tego artykułu nigdy ich absolutnie nie dostrzegał.

Związek Nauczycielstwa Polskiego, Zarząd Oddziału w Sosnowcu za zasługi pedagogiczne i patriotyczną wierność ideałom naszego Państwa Polskiego i Narodu, to docenił i umieścił ją na kartach pięknie wydanej publikacji książkowej „Księgi Zasłużonych dla Związku Nauczycielstwa Polskiego i Oświaty w Sosnowcu”, za co należą się Szanownym Redaktorom i Decydentom, wielkie brawa i szczególne podziękowania. Wielka tylko szkoda, że ta zacna nauczycielka, najwspanialsza córka naszej Ojczyzny, jednak tego wyróżnienia już się za swego życia nie doczekała, gdyż zmarła w 1995 roku.

……………………………………………………………………………………………………………………

Autor bardzo serdecznie dziękuje Szanownemu Panu Pawłowi Ptak, redaktorowi znakomitych kilku portali internetowych o Sosnowcu i wielbicielowi historii dotyczącej przeszłości tego zagłębiowskiego miasta, za przekazanie do publikacji pocztówek i zdjęć liceum „Staszica”. Dziękuję też bardzo serdecznie Panu Tomaszowi Grząślewiczowi za możliwość opublikowania dwóch zdjęć.

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemach przetwarzania lub odzyskiwania danych, ani przekazywana w jakiejkolwiek postaci elektronicznej, odbitki kserograficznej, nagrania lub jakiejkolwiek innej bez uprzedniej pisemnej zgody autora tego artykułu.

Strony: 1 2 3 4 5

Bear