Janusz Maszczyk: Gdy śpiewały nam skowronki… Cz.2 – Dworska droga i Renard

Aby samego tematu dworskiego w nieskończoność już nie przedłużać, gdyż jego solidne opracowanie z uwagi na ogrom konkretnych faktów wymaga w zasadzie już odrębnego artykułu, warto chyba jeszcze tylko wspomnieć, że od strony gdzie przez wiele lat mieszkał autor, czyli od Placu Tadeusza Kościuszki, do „Dworu Renardowskiego” najszybciej można się było dostać z trzech stron: poprzez bramę główną i portiernię od strony uliczki Gabriela Narutowicza, bądź dłuższą trasą od strony skrzyżowania dawnych zaułków ulicznych Browarnej i Piekarskiej, po pokonaniu pewnego fragmentu „Parku Renardowskiego”. Jednak ta trasa nie tyle była dłuższa od tej pierwszej, ale bardziej skomplikowana, gdyż aby ją bezproblemowo można było pokonać, to najpierw trzeba było okazać portierom dwukrotnie specjalną przepustkę. Pierwszy raz na portierni przy skrzyżowaniu wymienionych już uliczek Browarnej i Piekarskiej (obecnie już ta portiernia i brama parkowa nie istnieją), a drugi raz, już po pokonaniu trasy parkowej wiodącej obok stawu, przy portierni, która była wtedy usytuowana tuż, tuż przy samym już Zameczku (patrz zdjęcie nr32). Trzecia trasa była w zasadzie bezkolizyjna, bowiem do „Dworu” można się było dostać przez malutką fikuśną tajemniczą furteczkę, która jeszcze wówczas była wmontowana w wysoki na ponad 2 metry kamienny wapienny mur, o niezwykłej zresztą bajecznej kolorystyce. Ten mur ciągnął się tuż, tuż obok szerokiego chodnika wzdłuż końcowych fragmentów uliczki G. Narutowicza, od samego zakrętu, czyli od uliczki Zamkowej, aż do wiaduktu kolejowego. Wymienionego już wyżej wiaduktu kolejowego, przy którym stykały się uliczki: Piekarska, Narutowicza oraz Staszica i Zamkowa (pod którym jeszcze wtedy przebiegała wymieniona już wyżej kopalniana bocznica kolejowa). Tutaj już nikt nikogo nigdy nie kontrolował, wystarczyło więc tylko pokonać kilkanaście krętych schodów w dół na teren „Renarda” i znając jeszcze do tego tajemne przejścia między fornalskimi budyneczkami, bez trudu już można było dotrzeć do uliczki Zamkowej i oczywiście też do leżących po jej dwóch stronach zabudowań dworskich. Wprawdzie istniała jeszcze czwarta możliwość, by dotrzeć do zabudowań dworskich. Przejściem tym była wiecznie jednak na klucz zamknięta metalowa furteczka w murze kamiennym przy „Parku Renardowskim”, obok willowych dyrektorskich zabudowań. Ale to przejście było zarezerwowane wyłącznie już tylko dla dyrektorskich „biały kołnierzyków”, o czym już wspominałem wyżej.
I jeszcze jedna istotna uwaga. Nazwy uliczek na przestrzeni kilkudziesięciu lat, od czasów zaborów Rosji carskiej, aż do chwili obecnej ulegały wielokrotnie zmianom, podobnie jak i nazwy wielu obiektów infrastrukturalnych. Równocześnie sam „Renard” (nie tylko!) nieoczekiwanie doznał, szczególnie w latach 70. i 80. XX wieku, ogromnej wprost skali wyburzeń. Pod kilofami i buldożerami bezmyślnie padły wtedy nie tylko wiekowe, ale też niezwykle urokliwe ceglaste budynki. Niestety dokonano też zmian w dotychczasowym układzie przebiegu wewnętrznych ciągów ulicznych. Równocześnie wszystkie uliczki i alejki zamiast pokryć ozdobną kostką, to zalano je tylko prostym pękającym asfaltem. W ostatnich latach los niszczycielski z kolei dopadł też starą wiekową już szkołę (zdj. nr 35), która od zawsze, tak jak inne okoliczne budynki, była pokryta piękną brązowo – czerwoną cegłą. Ku zaskoczeniu światłych mieszkańców z Sielca zamiast zabytkowy budynek rewitalizować, to zaczęto go pokrywać szpetnym kolorowym tynkiem. Nie wiadomo dlaczego i kto jest autorem tej kuriozalnej decyzji, ale nawet obok zabytkowego Zameczku wybudowano kolidujący z tą wiekową i zabytkową już budowlą nie tylko ogromny handlowy blaszak, ale i halę sportów zimowych. W trakcie zmian infrastrukturalnych wyburzono też wtedy na terenie „Renarda” wiele zabytkowych ceglastych i z kamienia wapiennego budynków oraz ozdobnych romantycznych kamienno – wapiennych murów i parkanów, które niczym obręcz od wielu, wielu lat otaczały ten bajkowy osiedlowo – dworski kompleks. Ta zmasowana akcja wyburzeniowa z lat 70. i 80. XX w. i kolejne w następnych latach, w tym unicestwienie w XXI już wieku zabytkowej kopalnianej elektrowni, doprowadziły w konsekwencji do takiej wręcz paradoksalnej sytuacji, że dawny podziwiany przez mieszkańców Sosnowca „Renard” jest już dzisiaj absolutnie nieporównywalny nawet do tego z lat 50. XX wieku.

[Zdjęcie 35 autora sprzed kilku lat. Dawna zabytkowa z tradycjami szkoła, zamiast rewitalizacji, to część budynku już otynkowano szpetną kolorową farbą. Ciekawy jestem jakiego spustoszenia dokonano wewnątrz tego budynku, bowiem w latach 70. XX wieku, gdy w tych wnętrzach bywałem w sosnowieckim oddziale RSW „Prasa – Książka – Ruch”, to nie mogłem się nadziwić jak wiele pozostało w nim jeszcze starych wiekowych, zabytkowych elementów.]

Koniec części drugiej. Poniższe przypisy oraz bibliografia dotyczą całości artykułu.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………..
Opis funkcjonowania potężnego koncernu Renardów na terenie samego tylko dawnego historycznie Sosnowca jest tak niesłychanie rozległy tematycznie, że nie sposób poświęcić mu tylko kilkadziesiąt stron maszynopisu.Stąd autor w tym artykule dokonał opisów wspomnieniowych tylko w formie z zastosowaniem dużych skrótów myślowych. Osoby, które są jednak bardzo zainteresowane tematyką hrabiego Jana Renarda i Gwarectwa „Hrabia Renard” z późniejszymi zmianami przynależnościowymi i mają zamiar zagłębić się w jej najgłębsze tajemnice, to mogą tę wiedzę pozyskać z opracowanych już przez autora kilku innych artykułów. Proszę więc tylko o kontakt e- mailowy.

Artykuł jest zweryfikowaną kolejną już jego wersją na skutek pozyskania nowych nieznanych dotąd faktów jak i źródeł, m.in.: w postaci „Projektu rozbudowy szpitala na Pekinie”. Pierwszy został opublikowany w listopadzie 2013 roku.
Zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego w Warszawie mogłem pobrać, jak zwykle bezproblemowo, w ekspresowym też trybie, dzięki wyjątkowej życzliwości Szanownej Pani Renaty Balewskiej, za co jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję. Zgoda na publikację uzyskana już 30 października 2013 roku. Zdjęcia z Wiki Zagłębie pozyskałem za zgodą Prezesa FdZD, Szanownego Pana Darka Jurka, za co jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję.
Zdjęcie – www.fotoplska.eu pozyskałem od Pani Danuty Bator, za co tej Szanownej Pani jeszcze raz dziękuję. Dziękuję też bardzo serdecznie panu Pawłowi Ptak redaktorowi znanego internetowego portalu„Sosnowiec Archiwum” i „41-200.pl Sosnowiec dobry adres – Wydarzenia, ciekawostki, historia”…oraz panu Arturowi Babik za zgodę na publikację przecudownych zdjęć z okolic sieleckiego wiaduktu kolejowego, pod którym od XIX wieku poprowadzono z Kopalni „Hrabia Renard” bocznicę kolejową aż do samej „Wenecji”.
„Projekt rozbudowy szpitala na Pekinie” pozyskałem za zgodą Państwowego Archiwum w Kielcach, Kierownika Oddziału III Udostępniania Informacji i Edukacji Archiwalnej, pana Łuksza Guldon. Sprawę prowadził starszy archiwista Hubert Mazur. Tym Szanownym Panom jeszcze raz bardzo dziękuję.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemach przetwarzania lub odzyskiwania danych, ani przekazywana w jakiejkolwiek postaci elektronicznej, odbitki kserograficznej, nagrania lub jakiejkolwiek innej bez uprzedniej pisemnej zgody autora tego artykułu.

Strony: 1 2 3 4 5 6

Bear