Janusz Maszczyk: Gdy śpiewały nam skowronki… Cz.2 – Dworska droga i Renard

[Zdjęcie nr 28. Źródło:Wiki Zagłebie.pl
Widok od strony Zameczku położonego na „Renardzie”. Widoczne jasne pasmo drogi, to obecna uliczka Zamkowa.]

[Opis zdjęcia nr 29: Okres II Rzeczypospolitej Polski. Widok Zameczku. Po lewej stronie widoczny mur jaki wtedy oddzielał tereny „Renarda” od strony parku.
Źródło: pan Paweł Ptak]

[Zdjęcie nr 30. Źródło: pan Paweł Ptak.
Zameczek od strony „Renarda”- lata 70. i 80. XX w.]

[Zdjęcia nr 31,32 i 33 wykonane przez autora, współczesne. Zameczek na terenie dawnego „Renarda”.
Przed Zameczkiem na zdjęciu nr 32 widoczne niskie zabudowanie to nic innego, jak jeszcze dawna znana mi doskonale portiernia, którą pokonywałem wielokrotnie jednak za okazaną przepustką. Po prawej stronie portierni była dwuskrzydłowa brama. Tutaj bowiem przez dziesiątki lat było usytuowane jedno z głównych przejść, poprzez które dopiero docierało się do zielonych płuc „Parku Renardowskiego”. W tym przypadku jest to przejście pomiędzy „Renardem” a parkiem. Całodobowo zresztą strzeżone przez specjalnego stróża. To była też jedna z tras przeznaczonych dla pieszych i konnych pojazdów jakimi dysponowało wówczas Gwarectwo „Hrabia Renard”.]

– Od strony Sielca, a raczej już późniejszego ronda „Ludwika”, tereny topograficznie położonego „Renarda” kończyły się już przy uliczce „Wroniej” i „Sieleckiej”. Ta pierwsza już jednak nie istnieje.
****
Zameczek położony na terenie „Renarda” był usytuowany na samym styku z „Parkiem Renardowskim”. Od ulicy G. Narutowicza prowadziła wprost do jego stóp wąska piaszczysta, nasycona drobnym tłuczniem droga zwaną uliczką Zamkową. W latach międzywojennych i po wojnie ten obiekt był siedzibą administracji Towarzystwa „Hrabia Renard” (a potem KWK. „Sosnowiec”). Aby ją można było dalej pokonać od strony uliczki G. Narutowicza i dostać się na teren samego już „Renarda”, najpierw trzeba było uzyskać na to zgodę od portiera, który miał na styku tych dwóch uliczek swoją siedzibę w specjalnie postawionej tam portierni.

W obrębie „Renarda”znajdowało się stosunkowo duże osiedle mieszkaniowe, a pośród niego prezentowała się też wspaniale wielka ceglasta szkoła, z niezwykle zresztą bogatą historią. Nieodłącznym osiedlowym elementem była też parowa łaźnia osiedlowa, która służyła nie tylko mieszkańcom z Sielca, ale i z Katarzyny oraz wtopiona częściowo w ten teren urokliwa pod względem wystroju architektonicznego ceglasta elektrownia kopalniana, z unikatową jak na tamte odległe lata centralą elektryczną. Ta ostatnia od 1909 roku i przez wiele, wiele kolejnych też lat,jako pierwszy zakład w historii Sosnowca,będzie dostarczała prąd elektryczny, nie tylko do sosnowieckich mieszkań, ale nawet do huty „Bankowej” i kopalni „Reden” w Dąbrowie Górniczej. W ten sposób część mieszkańców z terenu Sosnowca po raz pierwszy w historii tego miasta, z ogromną euforią odrzuci w kąt dymiące nikłym światłem woskowe świece, lampy naftowe i karbidówki i będą korzystali wyłącznie z oświetlenia elektrycznego. Jak wspominał po latach ten moment mój wujek Edward Maszczyk, świecącą niczym słońce żarówkę powitano wówczas jak późniejsze lądowanie kosmonautów na księżycu. To było – jak mówił – jak na tamte czasy wprost epokowe wydarzenie!Również mój ojciec, mieszkaniec pogońskiego „Wygwizdowa”, gdy zabłysło po raz pierwszy światło elektryczne w mieszkaniu przy uliczce Małej, też wspominał ten moment jako wielkie wydarzenie w jego życiu. Obecnie już ta zabytkowa elektrownia nie istnieje, gdyż w ostatnich latach XXI wieku podjęto kuriozalną decyzję, by do jej częściowej elewacji tylko dokleić od tyłu całkiem nowe zabudowanie. W ten sposób raz na zawsze Sosnowiec pozbył się niezwykłego zabytkowego obiektu.
Co jednak było dla „Renarda” jeszcze charakterystyczne?… Ano to, że wszystkie budynki na tym osiedlu mieszkaniowym – jak tylko pamiętam – były jednolicie pokryte niezwykle ozdobną chropowatą cegłą w kolorze brązowo – czerwonym. W wymienionym osiedlu mieszkaniowym zamieszkiwali wówczas głównie górnicy -robotnicy z pobliskiej Kopalni „Hrabia Renard”oraz pracownicy fizyczni z „Dworu” i ci urzędnicy, którzy nie potrafili już tak skutecznie jak inni, głównie dbać tylko o własne interesy i nie mieli też specjalnych głębszych powiązań z kierownictwem koncernu Renarda. Nie zamieszkali więc w willowych ceglastych budynkach usytuowanych w ogrodach przy ulicy Piekarskiej. Z kolei w luksusowych willowych zabudowaniach położonych kilkanaście metrów opodal „Parku Renardowskiego”, o czym już wyżej wspominałem, mieszkała tylko kadra dyrektorska z Kopalni „Hrabia Renard” i ci tylko kierownicy, którzy mieli wyjątkowe notowania i mocne „plecy” w koncernie renardowskim. Po 1945 roku na terenie „Renarda” nastąpiły już jednak takie zmiany w zakresie przydziału mieszkań i nie do wyobrażenia totalne wprost wyburzenia zabytkowych zabudowań, że aby to wszystko merytorycznie opisać to należy temu zagadnieniu poświęcić już odrębny, i to jeszcze wielostronicowy artykuł.
****
Same natomiast zabudowania dworskie, określane wówczas potocznie „Dworem Renardowskim”, lub tylko „Dworem” – co już powyżej zasygnalizowałem – z charakterystyczną zabudową ze szkieletu kamienno – wapiennego, wypełnionego jednak ciemnym solidnym drewnem,zalegały dosłownie tylko po obu stronach biegnącej wtedy, ale stosunkowo krótkiej drogi od „Zameczku”, aż do ulicy G. Narutowicza znanej jako uliczka „Zamkowa”. Po obu jej stronach – jak pamiętam – jeszcze w okresie okupacji niemieckiej rozciągały się wtedy stajnie, obory, chlewnie i ptaszarnie, gdzie przetrzymywano konie i źrebięta, krowy i cielęta, trzodę chlewną, gęsi, kury, kaczki, indyki, itd. Trochę z tyłu stały zaś solidne stodoły, gdzie trzymano przywiezione z pól drobne ilości słomy i siana oraz przeróżnego ziarna i pokarmów pastewnych, itd. Większe zapasy tych produktów rolnych pozostawały w podobnie skonstruowanych stodołach, ale o znacznie większych pojemnościowo gabarytach i stały już na odległych terenach koło kamieniołomu, dalekiego Pekinu. Nieodłącznym elementem zabudowań dworskich były też powozownie. Charakterystyczne zabudowania, całe pokryte cegłą, lub z licem kamienno-ceglastym, czy kamienno-drewnianym, z drewnianymi dwu skrzydłowymi bramami, gdzie przede wszystkim parkowano: karety, powozy i bryczki. Były też budowle prostsze pod względem konstrukcyjnym, takie jak wiaty, pod którymi z kolei stały już nie tak bardzo okazałe pojazdy konne. Tam parkowano już tylko proste burtowe furmanki i półkoszki oraz platformy. Z biegiem lat tych konnych pojazdów jednak przybywało, część z nich stała więc pod chmurką. W „Dworze” znajdowały się też specjalnie wydzielone pomieszczenia na koks i węgiel opałowy.
W malutkich budynkach ceglastych, niezbyt ciekawych pod względem architektury,po stronie północno-zachodniej uliczki Zamkowej w okolicy dawnego wiaduktu kolejowego, czyli mniej więcej od strony Placu Tadeusza Kościuszki, na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu metrów mieszkała też fornalska obsługa dworska. Drugie z kolei też większe, czy tylko porównywalne, skupisko fornalskie mieściło się po przeciwnej stronie ulicy G. Narutowicza, a raczej jeszcze dalej na wschód, aż poza dawną biegnącą tu kiedyś w parowie kopalnianą bocznicą kolejową, czyli już poza terenem „Renarda”, przy uliczce Zamkowej. To z kolei skupisko zabudowań fornalskich jest widoczne na poniższym planie Sosnowca z okresu II Rzeczypospolitej Polski i zostało oznakowane czerwonym kółkiem. Na planie widoczne jest 5. usytuowanych rzędem wzdłuż uliczki Zamkowej prostokącików. Więcej na ten temat w dalszej części artykułu w podtytule „Polna Droga”.

Strony: 1 2 3 4 5 6

Bear