Janusz Maszczyk: Dzieje pogońskiego kasyna

W końcowych latach 50. XX wieku, jak już wyżej zasygnalizowałem, to „Świetlicę” gruntownie już przebudowano i zamieniono na zwykły wielorodzinny budynek mieszkalny. W jednym z przydziałowych fabrycznych mieszkań – jak to wtedy określano – zamieszkał nawet ze swoją rodziną mój późniejszy podwórkowy przyjaciel z młodzieńczych jeszcze lat, Zenek Nowak. Bardzo mile i z dużą dozą sentymentu zresztą zawsze go wspominam.

Od czasu przebudowy Kasyna już jednak nigdy do wnętrz tego budynku nie wstąpiłem. Co jest jednak ciekawe?… Minęły dziesiątki lat, a historia dawnego Kasyno dalej jednak wyzwala wśród niektórych osobników zainteresowanie, tworząc przy tym półprawdy i mity. O ich skali nich świadczy następujący prozaiczny przypadek. W trakcie sesji zdjęciowej w 2013 roku, czyli niemal w stulecie od wybudowania Kasyna, gdy fotografowałem ten obiekt w towarzystwie mojej żony Reni, to jedna z pracownic, z usytuowanej w jej wnętrzach firmy, specjalnie wybiegła z tego budynku i obsypała mnie wieloma zagadkowymi pytaniami ponoć związanymi z tajemniczą przeszłością tego budynku. Moje pośpieszne merytoryczne informacje jak zauważyłem, nie tylko, że nie wyjaśniły sprawy, ale jeszcze wywołały wiele dalszych znaków zapytania u tej nieznane mi kobiety.

****

To wprost niepojęte, że tylko sam budynek dawnego Kasyna do dzisiaj wyzwala wśród mieszkańców z Pogoni, aż takie jeszcze emocjonalne wspomnienia. Natomiast z drugiej strony bardzo poważny i tragiczny temat związany tylko z tą okolicą jest jednak już pomijany całkowitym milczeniem. Nawet przez współczesnych znanych historyków i publicystów sosnowieckich. Dotyczy on dziwnych i nagłych tragicznych zgonów do jakich dochodziło w pobliżu tej pełnej tajemnic budowli w trakcie jak pędzono Żydów z sosnowieckich szopów do środulskiego Getta. To były wówczas takie okrutne i pełne niemieckiego terroru czasy, że na ulicach najczęściej widziało się tylko ludzi, ale trudno było niekiedy odnaleźć w całym tego słowa – człowieka.

[Zdjęcie autora z 2009 roku. Dawniej mostek był drewniany. To po jego prawej stronie w nurtach rzeki Czarnej Przemszy odbywała się ta sadystyczna niemiecka ceremonia.]

Wbrew własnej woli bywałem wtedy przy tym drewnianym mostku co najmniej kilkakrotnie. Podobnie jak i kilkanaścioro też innych dorosłych i dziecięcych polskich mieszkańców, których esesmani zawsze wyłapywali na naszym podwórku, lub wyciągali ich siłą z mieszkań. Tam przy samym już mostku, obok Kasyna, byłem świadkiem makabrycznych scen do jakich tam wtedy dochodziło, jednak zawsze w godzinach już późno popołudniowych. Wyławiano wtedy z rzeki Czarnej Przemszy, a konkretnie to ze sztucznego progu przedzielającego to nieuregulowane jeszcze wtedy koryto rzeczne, martwych już Żydów, którzy wraz ze spadającą wodą z wysokiego wodospadu przewracali się w jego spienionym i bulgoczącym nurcie, niczym bezwolne kłody drewna. Wydobywano ich z rzeki długim bosakiem zakończonym wygiętymi w dwie strony stalowymi hakami. Po prostu bez jakichkolwiek ceregieli z pozbawieniem wszelkich zasad moralnych i ludzkich, wchodzono do rzeki i wbijano hak w topielca oraz ciągnięto później zwłoki aż do samego brzegu. Te bosaki pozyskiwano właśnie z kotłowni Kasyna. Były wtedy podobno własnością organizacji niemieckiej – Luftschutz. Z kolei na ciągu wiodącym poprzez ten sporej długości mostek i jeszcze dalej na Alei Gampera, stała wtedy kilkudziesięcioosobowa kolumna umęczonych i udręczonych Żydów, a obok nich wrzeszczeli i przeklinali oraz wymachiwali rękami strzegący ich z kijami ubrani po cywilnemu jacyś osobnicy i niemieccy mundurowi oprawcy. Później ociekające jeszcze wodą i krwią zwłoki topielca, dźwigali w kierunku środulskiego Getta wytypowani z kolumny czterej Żydzi.

Wprawdzie znany pisarz Kazimierz Gołba, m.in.: autor pięknej i wzruszającej książki o polskiej obronie Katowic w dniu 4 września 1939 roku, pt.: „Wieża spadochronowa”, w jednym ze swych sosnowieckich wspomnień coś wspomina o dokonywanych przez niemieckiego okupanta w ścisłej okolicy Placu Tadeusza Kościuszki kilkunastu mordach na Żydach, ale jego relacje są jednak wyjątkowo niedokładne co do konkretnego miejsca, a opisy wręcz nawet enigmatyczne. Ale ten temat – zapewne ostatniego żyjącego już świadka tych tragicznych wydarzeń – jest jednak tak rozległy, że aby go bardziej szczegółowo opisać to wymaga już odrębnego artykułu. Może na zakończenie tej ostatniej pełnej tragedii sekwencji pozwolę sobie jeszcze wspomnieć, że o powyższych przypadkach tajemniczych zgonów, a być może i wyrafinowanych sadystycznych mordach, jakich tam wtedy dokonywano na Żydach, już po 2000 roku kilka razy pozwoliłem sobie pisemnie powiadomić  znane i wiodące prym sosnowieckie portale internetowe. Obecnie już nie istnieją. Ostatni – jak mi się wydaje – zawiesił już swą działalność w 2013 roku. Jednak do dzisiaj, mimo moich opisów i komentarzy internetowych, nikt w Sosnowcu tą ludzką tragedią się nawet głębiej nie zainteresował. Po prostu nikt kto jak żyje…

…………………………………………………………………………………………………………..

Artykuł w stosunku do pierwotnie opublikowanego w październiku 2013 roku został obecnie znacznie poszerzony tematycznie i uzupełniony o nowe pozyskane zdjęcia.

Przypisy:

1 – Więcej na temat tej starej jeszcze z XIX wieku fabryki, a raczej zakładu hutniczego oraz uliczki Nowopogońskiej w moim artykule: -„KOCIMI ŁBAMI ULICZKĄ NOWOPOGOŃSKĄ”.

2 – Entre – wspólny korytarzowy przedpokój dla trzech lokatorów z tego samego drugiego pietra, o długości mniej więcej około 10 metrów i szerokości około 3 metry.

3 – Więcej na ten temat w moim artykule: – „PAZURKOWYM JURAJSKIM SZLAKIEM”.

4 – Więcej na ten temat w powyższym artykule, którego tytuł jest dostępny w powyższym przepisie nr 1.

5– Więcej o tematyce sportowej z tamtych lat w moim artykule:- „KOSZYKARZE Z RURKOWNI HULDCZYŃSKIEGO”.

6 – Wspomnienia autora i rodzinne, szczególnie ojca, Ludwika Maszczyka, przedwojennego jeszcze pracownika „Rurkowni Huldczyńskiego”.

Serdecznie dziękuję Szanownemu Panu Pawłowi Ptak znanemu redaktorowi portalu „Sosnowiec Archiwum”, pasjonatowi przeszłości Sosnowca i fotopolska.eu za możliwość publikacji zdjęć.

Uprzejmie przypominam, że wszystkie artykułu autora jak do tej pory są publikowane bezinteresownie. Z tego tytułu nie korzystałem więc dotąd nigdy i nie czerpię też nadal żadnych korzyści materialnych, ani też innych jakichkolwiek profitów, poza satysfakcją autorską. 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemach przetwarzania lub odzyskiwania danych, ani przekazywana w jakiejkolwiek postaci elektronicznej, odbitki kserograficznej, nagrania lub jakiejkolwiek innej bez uprzedniej pisemnej zgody autora tego artykułu.

Katowice, kwiecień 2018 rok

 

                                                                                                                Janusz Maszczyk

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Bear