Janusz Maszczyk: Był sobie Plac Schoena…

* * * *

     Jak już wyżej wspominałem obok kolorowej dwuskrzydłowej bramy wiodącej ze Środuli na „Plac Schoena” i malutkiej furtki, tkwiącej po lewej stronie idąc z zewnątrz od dzisiejszej uliczki Chemicznej, zawsze stała stróżówka, przeznaczona wyłącznie tylko dla osiedlowego dozorcy, a wówczas po prostu zwanego stróżem. Dzisiaj już mam poważne kłopoty z precyzyjnym określeniem, czy była wykonana cała z cegły, czy z cegły i z dodatkiem drewna, w stylu pruskiej zabudowy. Obecnie już zawód podwórkowego stróża na moich oczach wymarł, więc myślę, iż warto pewne jego aspekty przypomnieć. Co było zatem w tym zawodzie niezmiernie ciekawe?… Ano to, że pełniący tam służbę dozorcy nie zawsze bowiem tylko dbali z pietyzmem o utrzymanie porządku osiedlowego i sprawowanie też nadzoru w wyznaczonej im stróżówce, jak jednoznacznie określały to dozorcze przepisy, ale ponoć niejednokrotnie współpracowali też z tajną policją polityczną – Ochraną. Możliwe, że nie dosłownie wszyscy szpiclowali i kolaborowali, gdyż taka jednoznaczna opinia na pewno byłaby dla niektórych osób wysoce niesprawiedliwa i krzywdząca. Jednak bardzo wielu z tej grupy zawodowej już podczas zaborów Rosji carskiej taką agenturalną rolę jednak pełniła, o czym ze zgrozą i zaskoczeniem w swych pamiętnikach wydanych w II Rzeczypospolitej Polsce wspominał nawet sam Naczelnik Państwa – Marszałek Józef Piłsudski. Jaką z kolei rolę większość z nich spełniała w okresie okupacji niemieckiej, to można też teraz już tylko snuć różne wizje, ale absolutnie nie można wykluczyć podobnych agenturalnych powiązań. Taki przynajmniej realistyczny tok rozumowania jak mi się wydaje, powinien też towarzyszyć każdemu rozsądnemu człowiekowi, który dokonuje teraz analizy tamtych jakże już odległych lat. Temat – o ile się nie mylę –  powinien być jednak  doskonale znany, przynajmniej tym historykom co na co dzień  interesują się przeszłością Sosnowca.

****

Wchodząc na tereny „Placu Schoena” od strony Środulki, już po przekroczeniu furtki, zaledwie kilkanaście metrów dalej, tuż po lewej stronie, ciągnęły się szeregowo usytuowane na wysokość około 4 metrów, a może i ciut, ciut wyżej, dwukondygnacyjne zabudowania komórkowe. Zabudowane były w kształcie wielkiego kilkudziesięciometrowego  podłużnego prostokąta. Obok tych komórek od strony zachodniej na całej długości wił się wąski klepiskowy plac, zwany potocznie „podwórkiem przykomórkowym”, z jedynym, a może tylko z dwoma  żeliwnymi stojącymi na tym odcinku hydrantami, skąd mieszkańcy ze stojących obok zabudowań z muru pruskiego czerpali pitną wodę. Dotarcie wtedy do komórek, nawet furmanką, było niezwykle proste, nie wymagało bowiem nawet specjalnych karkołomnych kombinacji. Zabudowania komórkowe nie były jednak zbyt wysokie. Jak wspominała to jedna z bliskich mi osób, z moje rodziny, a konkretnie to mój nieżyjący już dzisiaj kuzyn Zbigniew Doros, który podczas okupacji niemieckiej mieszkał w jednym na poniższym zdjęciu trzykondygnacyjnym ceglastym budynku, to – „patrząc z pierwszego piętra ceglastego budynku, dostrzegał tylko z muru pruskiego mieszkalne budynki. Natomiast ciąg zabudowań komórkowych był już absolutnie niewidoczny”.

     Szkielety tych budynków stanowiły drewniane solidne belki, a ściany wypełniono prostą cegłą. Te elementy z kolei pokrywano pobielanym tynkiem, który w miarę upływu lat niestety nie odnawiany, przybrał więc już kolor brudno – szary, lub całkowicie odpadał i odsłaniał cegłę. Ten typ budowli jak na owe lata stanowił na terenie nieistniejącego jeszcze wtedy miasta Sosnowca znaczny jednak postęp budowlany, gdyż najczęściej tego typu drewniane szkielety budynków dotąd wypełniano w zasadzie tylko chrustem, czy w najlepszym przypadku kruszywem kamiennym, który następnie oblepiano gliną, lub stawiano też zabudowania całkiem drewniane i pokryte strzechą. Wszystkie opisywane budynki z muru pruskiego, jak już wyżej zasygnalizowałem, były usytuowane na planie wielkiego podłużnego kilkudziesięciometrowego prostokąta. Dzisiaj mniej więcej w tym samym miejscu rozciąga się już tylko szeroki pas trawnika, a na nim zalegają fabryczne blaszaki i z dala tulący się do nich parterowy otynkowany budynek. Przypominam sobie, że jeszcze w czasach okupacji niemieckiej i co najmniej kilkanaście miesięcy po 1945 roku jako pierwszy od strony środulkowej bramy i furtki stał tam jeszcze stosunkowo duży budynek, ale jednak z większą ilością elementów drewniany niż te pozostałe w stylu pruskim budowle. W nim oprócz kilku malutkich administracyjnych pomieszczeń mieściła się też solidna gabarytowo przestrzenna sala. Określana przez miejscowym popularnie mianem osiedlowej robotniczej świetlicy. Jak pamiętam to w okresie okupacji niemieckiej funkcjonowało tam też okresowo propagandowe kino niemieckie, a po 1945 roku salka konferencyjna i teatrzyk dla osiedlowych dzieci.

 

[Zdjęcie nr 20 z 2002 roku. Niewielki fragmencik „Placu Schoena”. Po prawej stronie ceglaste robotnicze osiedle. Zdjęcie wykonano od strony trasy dawnej Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej. Po lewej stronie, obok ceglastych budynków, poza widocznym utwardzonym pasem (dawne klepiskowe podwórko) w jasnym kolorze, mniej więcej na widocznym trawniku, stały jeszcze z kolei po 1945 r. wymienione wyżej budynki mieszkalne z muru pruskiego, a obok nich wąskie podwórko przykomórkowe i ciąg wymienionych wyżej w tekście komórek.]

[Zdjęcie nr 21 z 2002 roku. Fragment „Placu Schoena”. Te same zabudowania co na zdjęciu nr 20, tylko zdjęcie wykonano od strony dawnej fabryki i portierni Schoena.]

[Zdjęcie nr 22 z 2002 roku. Fragment Placu Schoena. Te same zabudowania co na zdjęciach nr 20 i 21, tylko że zdjęcie wykonano od strony dawnych bulwarów nadrzecznych Czarnej Przemszy.]

     Prawdopodobnie zastosowanie cegły jako bardziej nowoczesnego jak na tamte czasy budulca i pokrycia dachów tych budynków papą smołowaną, wynikało zarówno z ówczesnych bardziej już rygorystycznych przepisów przeciwpożarowym, jak i zachodnioeuropejskiej modzie, którą ci zachodni fabrykanci na Środulkę już wtedy ze sobą dowieźli. Podobno budynki z tak zwanego muru pruskiego, bardziej niskie niż te z cegły wznoszono według modły zachodniej korzystając głównie z pomocy wyspecjalizowanych przyjezdnych majstrów murarskich oraz ich czeladników, a nawet i uczniów. Natomiast te bardziej już pańskie z solidnej cegły – jak mawiano – wznosiła już specjalistyczna firma antreprenerska, która pod pewnymi zasadami była odpowiednikiem współczesnych firm deweloperskich. Nadzór budowlany sprawował natomiast plenipotent rodziny państwa Schoen, pan Oderman. Prace budowlane prowadzono zgodnie z zatwierdzonymi już wcześniej przez właściciela projektami architektonicznymi i ustalonym kosztorysem. W tym konkretnym przypadku wynajęty antreprener nie tylko więc ponosił odpowiedzialność za wykonane zlecenie, ale musiał też zadbać o fachowców i materiały budowlane. Obecnie każdy z tych „ekskluzywnych” jak na tamte czasy budynków oznakowany jest podwójnymi symbolami: pierwszy budynek od środulkowego przejazdu kolejowego: Chemiczna 12/IA i 12/IB, drugi budynek Chemiczna 12/IIIA i 12/IIIB, oraz trzeci budynek Chemiczna 12/IVA,12/IVB.

     Trzy jeszcze kolejne ceglaste budynki, nieco jednak smuklejsze i wyższe niż te postawione szeregowo, a utrwalone na zdjęciach nr 23 i 24 stoją jeszcze dalej, bowiem już w okolicy dawnych bulwarów, ale już nieuszeregowane jak te poprzednie, a tylko swobodnie osadzone w przestrzeni nadrzecznej Czarnej Przemszy. Według przekazów pozyskanych od moich zaprzyjaźnionych koleżanek, wówczas jeszcze licealistek z Liceum Ogólnokształcącego TPD ze Środuli (ze skrzyżowania ulic: Staszica i Okrzei), to w tak zwanym „ Domu Odermana”, jak go określały, mieszkał kiedyś wieloletni plenipotent Schoenów, a wg pozyskanych informacji od spotkanych w 2002 roku lokatorów z jednego z szeregowo usytuowanych budynków, to w tym samym budynku, ale już za czasów PRL mieściło się też ambulatorium. Z kolei w tak zwanym „Wysokim domu”, gdzie mieszkały w czasach PRL moje koleżanki, to w czasie I wojny światowej mieścił się szpital; ponoć taką też rolę pełnił ten budynek również w okresie wojny polsko – bolszewickiej.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

Bear