Janusz Maszczyk: Był sobie Plac Schoena…

Zdjęcie nr 2 to ścisła okolica przejazdu kolejowego, położonego tuż, tuż koło „Placu Schoena”. Widoczna jest też z XIX jeszcze wieku dawna trasa prywatnej bocznicy, która łączyła fabrykę włókienniczą państwa Schoen z trasą Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej. Wymieniona trasa Kolei W. – W. przebiega dosłownie obok, tuż, tuż po lewej stronie prezentowanego zdjęcia. Na tym samym zdjęciu, ale po prawej stronie, jest też widoczny współcześnie już jednak postawiony budynek na terenie dawnej Fabryki Przetworów Tłuszczowych „Siła”.

Na zdjęciu nr 3 utrwalono ostatnią lokomotywkę przetokową z dawnej Fabryki „Siła”. Jeszcze po 1945 roku bocznicę dawnej fabryki „Siła” obsługiwał malutki przetokowy parowóz. Do naszych czasów już jednak nie przetrwał, nawet jako zabytek muzealny, gdyż podobnie jak wiele innych tego typu maszyn – w majestacie prawa został zezłomowany.]

[Zdjęcie nr 4 – „Plac Schoena”. Po prawej stronie ta sama z XIX w. zabytkowa portiernia co na powyższym zdjęciu nr 1.]

[Zdjęcie nr 5 i 6 z 2007 roku – dawne integralne tereny fabryczne i stara jeszcze fabryczna zabytkowa zabudowa. Obecnie – jak widać na zdjęciu – poprzez te niedostępne kiedyś dla osób postronnych tereny fabryczne poprowadzono już jednak asfaltową uliczkę. Zdjęcie wykonano od strony dawnej prywatnej żwirowej alei państwa Schoen, a dzisiaj już uliczki Chemicznej.]

[Zdjęcie nr 7 z 2002 roku. Fragment zabytkowej z XIX wieku i pierwszych lat XX w. włókienniczej fabryki. Utrwalony od strony „Placu Schoena”, z kierunku dawnych bulwarów nadrzecznych Czarnej Przemszy. Obecnie te zabytkowe fabryczne zabudowania już jednak nie istnieją. Podobnie jak zdewastowano też bulwary nadrzeczne.]

[Zdjęcia 8, 8A (z 2016, 9 i 10 z 2009 roku. Dawne zabytkowe jeszcze zabudowania fabryczne leżące od zawsze jak tylko sięgam pamięcią w daleką przeszłość poza murami tej fabryki, od strony dawnej prywatnej „Alei Schoenowskiej”, a obecnie nazwanej uliczką Chemiczną. Współcześnie, niektóre z tych zabudowań nie stanowią już jednak integralnej części dawnej fabryki, a dostosowane są już tylko do potrzeb typowo mieszkalnych i podlegają Spółdzielni Mieszkaniowej ,,Locum” z siedzibą przy ul. Chemicznej.]

     Obok Placu Schoena, a konkretnie to raczej tuż, tuż na styku z fabryką na Środulce, niemieccy fabrykanci stopniowo zagospodarują piękny i rozległy park, a w nim postawią też urokliwą zabudowę pałacową. Pałac i park po pewnym już czasie będzie błyszczał niespotykaną dotąd na tych ziemiach  urodą i hrabiowskim wprost przepychem.

[Zdjęcia od nr 11 do nr 15 z 2007 roku. Zdjęcie nr 15 A z 2016r. Fragmenty parku i dawnej głównej bryły pałacu i korytarza wiodącego na piętro pałacowe państwa Schoen.]

[Zdjęcie nr 16 z 2009 roku. Fragmencik parku i tak zwanego „Pałacu Wilhelma”.]

 

[Zdjęcie nr 17 z 2007 roku. Fragmencik dawnego prywatnego parku rodziny państwa Schoen i siedziby ogrodnika zwana „Domkiem ogrodnika”, którego podstawowym zadaniem była nie tylko pielęgnacja samego parku, ale też z dobranymi pomocnikami utrzymanie w należytym stanie przyrody znajdującej się na rozległym terenie Placu Schoena.]

****
      Na ówczesnych XIX – wiecznych  terenach Zagłębia Dąbrowskiego okupowanych przez Rosję carską nie obowiązuje jeszcze wtedy absolutnie żadna planowa urbanizacja, ani osad, ani wiosek, ani też miasteczek, ani nawet większych miast. Najpierw więc w pobliżu istniejących folwarków i wiejskich chałup w pośpiechu stawiane są fabryki, buduje się też liczne kopalnie, glinianki, wapienniki i kamieniołomy, a dopiero później dotrze do nich jeszcze niezwykle skomplikowana sieć kolejowa z licznymi krzyżującymi się bocznicami. Prąd elektryczny do pierwszych mieszkań w Sosnowcu dotrze dopiero w 1909 roku. Zostanie więc przez szczęściarzy powitany niczym dar samego Pana Boga. Ten niemal masowy napływ ludności w stosunkowo krótkim okresie czasu spowoduje, że w nowo uruchamianych fabrykach i kopalniach stawiano bez jakiegokolwiek planu liczne pokraczne i rozdarte domki i prymitywne osiedla. Tę chaotyczną zabudowę zaludni więc głównie polska i żydowska biedota. Józef Płonka, długoletni mieszkaniec Sosnowca, syn górnika, tak wspomina tamte lata:

-„Meble były ‘siewierskie’. Robione w Siewierzu i później sprzedawane na jarmarkach. Były to łóżka, stoły, ławy, i skrzynie z drzewa sosnowego, heblowane i malowane zwykłą farbą koloru wiśniowego, żółtego i zielonego […]… Na honorowym miejscu stał stół od parady, na którym był ołtarz, to jest jakaś figurka z gipsu lub żelazna pasyjka, kupiona na odpuście. […]. Łóżka z pierzynami i stertą poduszek i jaśków stały pod ścianami. Na tych łóżkach sypiała cała rodzina. Na jednym łóżku sypiał ojciec z matką, a jeśli rodzina była liczna, to i z młodszymi dziećmi w nogach lub głowach. Zdarzało się nieraz, że pijany ojciec zgniótł we śnie niemowlę. Na drugim łóżku sypiała starsza dziatwa, gdy było jej więcej. W poprzek łóżka pod nogi podkładano ławy, które były nieodzowne w mieszkaniu. Na ławach tych także jadano, siedząc na stołeczkach. Stół do jedzenia bywał tylko w większych mieszkaniach i już w XX wieku. […]. O szafach nikomu się wtedy nawet nie śniło – wszyscy mieli ogromne kufry lub skrzynie, w których chowano ubrania. Ponieważ te ubrania były półwiejskiej roboty, nikt nie dbał o elegancję: wkładano zmięte, które na plecach się prasowało”6/.

    Kapitalizm drugiej połowy lat XIX i w pierwszych lat XX wieku miał jednak zupełnie inne oblicze niż ten, towarzyszący nam obecnie. Dawni bowiem fabrykanci, by pozyskać do swej fabryki zdolnych i pracowitych oraz wykwalifikowanych i jednocześnie całkowicie im lojalnych oraz bez reszty oddanych pracowników, budowali dla nich w pobliżu swych zakładów pracy nowe osiedla mieszkaniowe. Takie osiedla mieszkaniowe – co jest zupełnie zrozumiałe – wzbudzały wówczas wśród zabiedzonych polskich miejscowych i przybyszy nie lada pożądanie i sensacje, ale to był jak na tamte czasy tylko typowy standard tamtych fabrykancko – kapitalistycznych lat. Takie osiedla wznoszono więc nie tylko w Zagłębiu Dąbrowskim, ale i w całej Zachodniej Europie. Bardziej ciekawe pod względem zabudowy architektonicznej – niż te w Zagłębiu Dąbrowskim – w postaci nawet malutkich miasteczek powstaną więc nawet na pobliskim Górnym Śląsku. Takimi są między innymi dawne osiedla fabryczne w Katowicach, dzisiaj obfotografowywany „Nikiszowiec” i w dużej części wyburzony już „Giszowiec”.

     Tak więc już pod koniec XIX wieku obok środulkowej fabryki Schoenów powstanie też takie darowane pracownikom z tej włókienniczej fabryki, fabrykanckie osiedle mieszkaniowe, zwane popularnie przez starsze jeszcze pokolenie sosnowiczan „Placem Schoena”.

[Zdjęcie nr 18 z 2007 roku. Stary jeszcze zabytkowy z XIX wieku „Domek dróżnika”, a obok niego po lewej stronie typowe jak na tamte lata przydomowe komórki i ogródek. Zadaniem dróżnika był nie tylko nadzór nad tak zwanym przejazdem przez tory kolejowe (przejazd pojazdów i przejście dla pieszych), ale sprawna też obsługa trzech kolejowych bocznic fabrycznych: fabryki Schoena, fabryki Fitzner i Gamper oraz stykającą się niemal z Placem Schoena fabryczki szkła. Podobno ten wyjątkowo zabytkowy „Domek dróżnika” nie tak dawno temu, bowiem kilka lat po jego utrwaleniu przez autora – podpalono. A później spychaczem wszystkie widoczne na zdjęciu kolejowe zabudowania zrównano z ziemią.]

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

Bear