Janusz Maszczyk: Był sobie Plac Schoena…

     Śladami brata już niebawem podąży też – Ernst Schoen. On z koleina obrzeżach wsi pogońskiej, na Środulce uruchomi w 1886 roku fabrykę przędzalni wełny i bawełny czesankowej oraz przędzalnię wigoniową, której „przedsiębiorstwo macierzyste istniało już w Werdau w 1813 roku”. Podobnie jak jego brat z Sielca, również on do swej fabryki w pierwszej kolejności sprowadzi majstrów i wykwalifikowanych robotników z Werdau. Zabudowania fabryczne zostaną stopniowo rozlokowywane w pobliżu krystalicznie jeszcze wtedy płynącej rzeki Czarnej Przemszy. Na terenie określanym wówczas przez miejscowych jako Środulka3/.Zakłady te w zasadzie poprowadzą już jednak jego synowie Wilhelm, Oskar i Brunon Schoenowie. Właściwie to rozbudowę tych zakładów w 1904 roku, powiększoną o produkcję trykotaży i pończoch, przypisuje się już tylko Oskarowi i Wilhelmowi. Schoenowie wspólnie z rodzinnym klanem Lamprechtów, właścicieli sosnowieckiej papierni, będą też dzierżawili niewielką kopalnię węgla kamiennego „Antoni” w Łagiszy, która będzie na bieżąco zaopatrywała te fabryki w niezbędne paliwo do maszyn parowych. Przędzalnia w Sielcu już wkrótce, dzięki wyjątkowemu popytowi na te wyroby w Rosji oraz bardzo niskim kosztom ich produkcji w „Kongresówce”, przyniesie Schoenom kolosalne zyski, wprost niewyobrażalne dla przeciętnego polskiego mieszkańca z tych ziem. W roku 1907 w sieleckiej przędzalni wigoniowej i w fabryce trykotażu wybuchnie jednak pożar. Podobno w ciągu następnych paru lat zdołano jednak „pierwszy z tych zakładów odbudować, a drugi zamieniono na fabrykę waty higroskopijnej, przędzalnię wełny odpadkowej i wytwórnię ścierek”. Już niedługo łącznie zakłady Schoenów będą zatrudniały około 3 tysiące robotników, głównie Polaków. W tym kobiety oraz podobno też dzieci w górnej ich granicy wiekowej.

     Schoenowie w okresie zaborów Rosji carskiej utrzymywali wprost znakomite stosunki z zaborcą Rosji carskiej. Wdzięczność Rosjan już wkrótce zaowocowała więc tym, że obecna sielecka ulica 1 Maja, otrzymała nazwę ulicy Schoenowskiej4/. O zmianie nazwy ulicy w Sielcu z Schoenowskiej na 1 Maja ponoć dopiero w 1925 roku rozpoczęły się istne boje. Propozycje prezydenta Miasta Sosnowca pana Aleksego Bienia, by nazwą „Schoenowską” ozdobić tylko aleję żwirowej na Środulce jaka się wówczas wiła od przejazdu kolejowego wzdłuż pałaców i parku państwa Schoen, aż do będzińskiego Małobądza była ponoć przez rodzinę Schoenów kategorycznie nieakceptowana 5/.Schoenowie – jako już znani fabrykanci w Sosnowcu – nie wyrażali ponoć zgody ze względów czysto ambicjonalnych. Nie wyobrażali bowiem sobie, by zaledwie tylko żwirowa aleja, do tego jeszcze wijąca się pomiędzy pałacami i parkiem, a torami Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej, była ozdobiona ich nazwiskiem. Nieco podobnie jak podczas zaborów Rosji carskiej było też w okresie okupacji niemieckiej. W tym okresie od samej „Wenecji” aż do „Placu Schoena” (do przejazdu kolejowego na Środulce), jak to jest wyraźnie zaznaczone na niemieckiej Mapie Sosnowitz z 1942 roku (przyp. autora: czytaj – Sosnowiec) ciągnęła się ulica, która nosiła nazwę: Christian G.Schoen Strasse. Na dalszym odcinku w kierunku Małobądza ta żwirowa jeszcze wówczas aleja jest wyraźnie zaznaczona jako już jednak absolutnie nieprzejezdna. I tak też było w rzeczywistości. W końcu aleja ta jest różnie w publikacjach i na mapach określana. Dla nas mieszkańców z Sosnowca, zamieszkałych już na tym terenie od drugiej połowy XIX wieku, nie stanowiło to jednak nigdy absolutnie żadnego problemu. Po prostu aleję żwirową, wijącą się od przejazdu kolejowego obok pałaców i parku państwa Schoenów bowiem od zawsze popularnie zwaliśmy „Aleją Schoenowską”, a z kolei tereny nadrzeczne ciągnące się w kierunku Małobądza, położone tuż, tuż poza murami parku nosiły już kolejną nazwę –„Podbędzińską górką”, a jeszcze dalej i dalej, już dla oczu niewidoczne tereny – to „Małobądzkie pola”. Współczesnych mieszkańców Sosnowca te dawne topograficzne sformułowania mogą nie tylko dziwić, ale i irytować. Ale cóż ja mogę na to poradzić. Po prostu takimi wtedy nazwami się posługiwaliśmy, które niezwykle precyzyjnie wskazywały każdą okolicę z terenu Sosnowca.

****

     Pani Fanny Lamprecht z rodziny Schoenów, na wielu stronach swych wspomnień o latach 1857 – 1918 o naszych zaborcach wyraża się z nutą bardzo ciepłego rozrzewnienia. A na stronie 98 cytowanych już wspomnień (patrz bibliografia i przypisy ,pozycja 2) o „Rewolucji 1905 roku w Sosnowicach” pisze nawet tak:- „W Sielcu i na Środulce (przyp. autora: ma na myśli fabryki i pałace Schoenów) stacjonowało około 300 mężczyzn w każdej fabryce (przyp. autora: sprowadzonych Kozaków do ochrony fabryk i tłumienia strajków), w zależności od wielkości i potrzeb. Franz i Emma (przyp. autora: państwo Schoenowie) musieli się starać o odpowiednie zakwaterowanie oficerów. Pomiędzy nimi było jednak sporo miłych ludzi. Można było z nimi przez wiele godzin prowadzić rozmowy. Zrobiono wtedy dużo grupowych i pojedynczych zdjęć, zarówno w domu jak i w ogrodzie, stanowiących wspomnienie tych ciężkich czasów, które jednak nie były pozbawione specyficznego czaru. Wkroczeniu wojska przecież zawdzięczaliśmy to, że poprawiło się nasze samopoczucie i wszyscy uspokoiliśmy się”. Koniec cytatu. Aby tego wątku już nie przedłużać, gdyż to nie jest podstawowym celem tej publikacji, to warto jednak zadać pytanie? Ciekawy jestem jak to samo wojsko rosyjskie wspominały wtedy rodziny zamordowanych i rannych Polaków u bram Huty „Katarzyna” w dniu 9 lutego 1905 roku?

     W okresie I wojny światowej po ustąpieniu Rosjan z Sosnowca, niemieccy żołnierze ponoć w dużym stopniu złupili zakłady schoenowskie, gdyż przypisywali tej rodzinie propolskie inklinacje. Czy faktycznie to było tylko podstawą grabieży jak twierdzą to obecnie niektórzy publicyści? W rezultacie zakłady w Sielcu i na Środulce zamknięto. Sielecki zakład po ponownym uruchomieniu po I wojnie światowej z uwagi na przestarzały park maszynowy, ponownie i definitywnie jednak zamknięto. Prosperowała więc tylko fabryka z okolicy Środulki, która w latach 20. XX w., w okresie II Rzeczypospolitej, ruszy już jednak pełną parą produkcyjną. Wkrótce zostanie też powołana spółka akcyjna pod nazwą Zakłady Przemysłu Włókienniczego C.G. Schoen.

[Zdjęcie nr 1. Integralne tereny Placu Schoena. Poza metalową bramą, po lewej stronie dawna jeszcze zabytkowa z XIX wieku portiernia fabryczna leżąca od zawsze na terenach dawnego „Placu Schoena”. Jedyna wiodąca na tereny fabryczne od chwili tylko wybudowania tego zakładu pracy, aż do lat 50. XX wieku. Z kolei po prawej stronie dawna jeszcze z XIX w. historyczna trasa schoenowskiej fabrycznej bocznicy kolejowej (jest też zaznaczona przez Michała Kleńca na Planie Miasta Sosnowiec z 1907 roku), natomiast z lewej strony to zabudowa torowa, ale już pochodząca z lat 70. – 80. XX w.]

 

[Powyżej dzisiejsza ulica Chemiczna.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

Bear