Janusz Maszczyk: Alejkami Parku Renardowskiego

[Zdjęcia nr 13 i 14 wykonane współcześnie. Na zdjęciach widoczny fragment zameczku i przyklejona do niego stara jeszcze, obecnie już zabytkowa – „Dworska portiernia”. A obok niej po prawej stronie jeszcze końcowe, ale już dawne fragmenty głównej parkowej konnej alei jaka się ciągnęła z „Renrada” pomiędzy tą portiernią a sztucznym stawem, aż do samej ulicy Legionów na Wawel. Przez całe dziesiątki lat (przynajmniej do lat 50. XX w.) ta aleja parkowa kończyła się nie tak jak obecnie od strony południowo – wschodniej (patrz zdjęcie nr 21), ale właśnie w tym miejscu, tuż  obok widocznej portierni (patrz też – zdjęcia nr 15 i 16)…]

[Zdjęcia nr 15, 16, 17 – 1956 i 1957 rok. W dali zameczek o diametralnie jednak innej elewacji niż obecnie. Widoczne też dosłownie od strony sztucznego stawu (po lewej stronie niewidoczny staw) ostatnie wijące się fragmenty dawnej głównej parkowej konnej alei (zdjęcia nr 15 i 16). Ta sama aleja co na zdjęciach nr 15 i 16 skręcała gwałtownie w stronę północno-wschodnią w kierunku ulicy Legionów, na Wawel oraz jej odnoga poprzez drewniany mostek obok stawu(18 i 18A) do krzyżówki uliczek Dworskiej i Piekarskiej. Aleje konne – parkowe, podobnie jak inne, od zawsze były klepiskowe.

Na zdjęciu nr 17 za stojącymi osobami widać zabytkowy wapienny kamienny mur jaki jeszcze wówczas otaczał, głównie od wschodu, czyli od „Renarda” – Park Renardowski. Ten zabytkowy i piękny mur został już jednak całkowicie unicestwiony w latach 70. XX wieku.

Zdjęcie nr 15, od lewej: Tadeusz Będkowski, Adam Zajaś, Janusz Maszczyk. Zdjęcie nr 16, od lewej: Jacek Piętka i Janusz Maszczyk. Zdjęcie nr 17, od lewej: Janusz Maszczyk, Zbigniew B., Adam Zajaś.]

****

W latach późniejszych, ale już po wybudowaniu budynków willowych na terenach „Renarda” dla kierownictwa kopalnianego, w opisywany mur kamienny na tak zwanej „Górce parkowej” zostanie jeszcze wmontowana malutka metalowa furtka, całodobowo jednak zamykana na klucz, która pozwoli domownikom tych luksusowych willi korzystać na skróty z dobrodziejstwa i darów parkowej przyrody. Druga dwuskrzydłowa i też drewniana brama oraz furtka (oprócz dworskiej – renardowskiej) zostanie zlokalizowane w wysokim murze i i zabudowaniach od strony dzisiejszej ulicy Legionów, na Wawelu. Obok tej bramy wjazdowej i przejścia dla pieszych, co już zasygnalizowałem, powstanie też tam Kawiarnia Mauvego. Natomiast od strony północno wschodniej, mniej więcej od dzisiejszego parkanu kościelnego (od ul. Skautów), stanie wysoka na około 1,5 metra skarpa z kamienia wapiennego, zakończona wysoką na około 2 metry drucianą siatką ogrodzeniową. Ten stosunkowo długi skarpowy odcinek ciągnący się od samej rzeki przez co najmniej około 400 metrów, będzie oddzielał Park Renardowski od przyznanych kościołowi terenów. Podobno postawiony tylko tymczasowo na początku XX wieku z chwilą budowy w Nowym Sielcu kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, przetrwa jednak, aż do tych lat kiedy to buldożery i kilofy robotnicze, będę burzyły tę część parku w latach 70. XX w. Od tej samej strony, czyli styku dzisiejszej ulicy Skautów (dawna uliczka Dworska, a za PRL Pionierów) z ulicą Piekarską, obok parkanu kościelnego, będzie stała jeszcze jedna dwuskrzydłowa stylowa drewniana brama oraz obok niej ceglasta portiernia. Te trzy wymienione parkowe bramy, będą całodobowo dozorowane, aż do pierwszych jeszcze miesięcy po 1945 roku.

****

     W pierwszych latach XX wieku, z inicjatywy L. Mauvego z okrojonego już wtedy o powierzchni 1 hektara parku, od strony północno – wschodniej, tam mniej więcej, gdzie obecnie funkcjonują nowosieleckie baseny kąpielowe, powstanie też niezwykle ciekawie zaprojektowany ozdobny staw parkowy. Staw będzie napełniany głównie wodą wodociągową oraz dodatkowo też rzeczną wodą poprzez zainstalowanie w „Parkowej przepompowni”, na terenie Parku Renardowskiego specjalnych wydajnych pomp. Budynek „Parkowej przepompowni” przez dziesiątki lat stał na terenie parku mniej więcej w tym miejscu, gdzie obecnie jest usytuowany żelbetowy most ponad rzeką Czarną Przemszą, tuż, tuż obok „Białych Domów”. Autor doskonale pamięta jak jeszcze po 1945 roku tkwiła nad lustrem wodnym stawu długa i już zardzewiała rura, a na jej końcu był umocowany wiecznie jednak zakleszczony kran. Ten hydrant stawowy był usytuowany w odległości około 60 – 100 metrów na północo-wschód od strony zameczku – pałacyku. Ta zardzewiała i niemiłosiernie już powykrzywiana rura była wtedy pociągnięta od stojących jeszcze wtedy z XIX wieku zabudowań dworskich z terenu „Renarda”. Ze stawu od wschodu w kierunku zachodnim poprowadzono, aż do pobliskiej rzeki Czarnej Przemszy niezwykle ozdobny i urokliwy oraz głęboki od 2 do 2,5 metra rów, którego łagodne po dwóch stronach brzegi były zarośnięty bujną i soczystą trawą oraz miejscami przyprószone też wodnymi barwnymi kwiatami. Zadaniem rowu było odprowadzanie do rzeki Czarnej Przemszy nadmiaru wody stawowej. Zwłaszcza po obfitych ulewach oraz śnieżnych i mroźnych zimach. W tym celu nad stawem i przy rzece, zainstalowano drewniane śluzy, okute stalą nierdzewną, które były uruchamiane poprzez specjalny metalowy systemem korbowodowy. Korba po 1945 roku, gdy zabrakło już „stróżów parkowych” i kiedy park stał się ogólnodostępny, była przechowywana w pobliskiej nadrzecznej „Parkowej przepompowni”. Ponad rowem, ale w pobliżu już stawu był usytuowany malutki drewniany mostek (patrz zdjęcia nr 18 i 18A). Mostek służył nie tylko pieszym, ale i niektórym o mniejszym gabarycie konnym pojazdom. Może teraz tylko zasygnalizuję a w dalszej części tego artykułu ten temat jeszcze poszerzę. Poprzez ten mostek wiodła właśnie na skróty droga kołowa, którą jednak mogły pokonywać tylko wąskie tajemnicze powozy 5/.

Staw jak doskonale jeszcze pamiętam, nawet grubo po 1945 roku pełen był różnorodnej wodnej flory i fauny. Absolutnie nie przesadzam. Ale takiej ilości ryb do tej pory jeszcze w żadnym naturalnym i sztucznym zbiorniku wodnym już nigdy nie spotkałem. Na środku tego urokliwego stawu położona była malutka zarośnięta krzewami i wysoka trawą wysepka, z ciekawym pod względem architektonicznym drewnianym pomieszczeniem dla łabędzi. Ptaki majestatycznie pływały po stawie w okresie II Rzeczypospolitej Polski i podobno też w okresie okupacji niemieckiej. Tej ostatniej plotkowej wersji jednak już nie potwierdzam…

[Zdjęcia nr 18 i 19 wykonano w 1956 lub w 1957 roku. Na zdjęciu 18 widoczny przy stawie fragmencik dawnego drewnianego mostku i rów odwadniający nadmiar wody ze stawu do płynącej w pobliżu rzeki Czarnej Przemszy (więcej w felietonie). Od lewej – Z.B. – mój dawny kolega, kolejny, to Adaś Zajaś – już od wielu lat nie żyje; kochany i jeden z najwierniejszych moich przyjaciół z Placu Tadeusza Kościuszki, wyczynowy też koszykarz i piłkarz ręczny. Trzeci od lewej autor – Janusz Maszczyk.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Bear