Janusz Maszczyk: Alejkami Parku Renardowskiego

[Zdjęcie nr 6 współczesne. Wykonane od strony ul. Skautów (dawniej Dworska, a za PRL Pionierów). Po lewej obecnie plebania kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Natomiast po prawej kaplica – dawny kościółek parafialny (jeszcze wcześniej piwiarnia browarna; autor absolutnie nie potwierdza współcześnie mityzowanej tezy, że kiedyś w tych pomieszczeniach też mieściła się szkoła). Po prawej stronie w znacznej odległości widoczny jeden z budynków, gdzie mieszkał właśnie autor – to dawne Fabryczne Urzędnicze Osiedle Huldczyńskiego przy Placu Tadeusza Kościuszki.]

[Zdjęcie nr 6A – z roku 1956. Drewniany most zawieszony nad rzeką Czarną Przemszą prowadzący z Placu Tadeusza Kościuszki w stronę ul. Browarnej. Oprócz wytyczonej jezdni wyposażony też na podwyższeniu w oddzielny drewniany chodnik dla pieszych. Po prawej stronie zarośnięty brzeg browaru. Po lewej stronie pracownicze ogródki działkowe byłej „Rurkowni Huldczyńskiego”.]

Po 1900 roku L. Mauve przeprowadza ponowną jednak już głębszą i z jeszcze większym polotem niż jego poprzednik renowację i modernizację parku. Jego zaangażowanie jest na tyle dla lokalnej społeczności widoczne, że conajmniej do jego śmierci ten park będzie zwany Parkiem Mauvego. Przynajmniej tak ten park jednoznacznie określało wówczas starsze jeszcze pokolenie sosnowiczan, między innymi moja babcia i dziadziuś z osiedla Huty „Katarzyna”. Co w wielu przypadkach doprowadzi do pokoleniowej różnicy zdań, gdy ten temat będzie poruszany w trakcie uroczystości rodzinnych. Bowiem już moi rodzice, podobnie jak autor będą go zwali tylko Parkiem Renardowskim.

[Zdjęcia nr 7 i 8 – końcowe lata 20. XX wieku. Jeszcze tereny dawnego Parku Renardowskiego. Na prezentowanych zdjęciach teren jeszcze nie poświęcony pod przyszły plac kościelny, chociaż już od parku i ulicy odgrodzony deskami i drucianą siatką. Widoczne też mury stawianego kościoła i wokół niego zgromadzony materiał budowlany. Zdjęcia nr 7 i 8 rodzinne. Dzisiaj już żadna z tych osób nie żyje. Na zdjęciu nr 7 od lewej: Mieczysław Doros (brat mojej mamy), moja mama Stefania Maszczyk (panieńskie nazwisko Doros), mój ojciec Ludwik Maszczyk (wtedy jeszcze jako kawaler) i moja ciocia i równocześnie też siostra mojej mamy – Genowefa Doros (Później Genowefa Paliga). Na zdjęciu nr 8: Genowefa Doros.]

[Zdjęcie nr 9 – końcowe już lata 20. XX wieku. Budowa kościoła w Nowym Sielcu pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. W tyle po prawej stronie widoczne tylko szczyty kamiennego muru przy dawnej uliczce Dworskiej (za PRL Pionierów obecnie Skautów); do współczesnych lat zachował się tylko jego fragmencik.

Jak widać na zdjęciu – na placu kościelnym zgromadzono już stosunkowo duże ilości materiałów budowlanych. Od prawej strony poza płotem i zgromadzonym materiałem budowlanym, w lewą stronę, za leżącymi cegłami widoczne tylko szczyty dawnego deskowego płotu (popularnie określany jako parkan) jaki wtedy otaczał teren przyznany kościołowi. Po lewej stronie w płocie, jednak już niezbyt widoczna, tymczasowa związana z budową kościoła dwuskrzydłowa brama. Po prawej stronie, czego na zdjęciu już jednak absolutnie nie widać – około 20 m dalej – usytuowano wówczas wiodącą do Parku Renardowskiego wielką dwuskrzydłową drewnianą bramę i portiernię. To poza widocznym murem mieściły się jeszcze pod koniec XIX w. renardowski młyn i piekarnia parowa. Poza murem, ale przed budynkiem widoczny fragmencik komina ze stojącej tam jeszcze wtedy sztucznej fabryczki lodu. Ceglasty budynek o skośnym dachówkowym pokryciu – to stary jeszcze renardowski obiekt dla kadry urzędniczej. Zachował się jeszcze do dzisiaj. To tyle z zachowaniem jednak jeszcze znacznych skrótów myślowych…

Zdjęcie rodzinne. Od lewej moja ciocia Genowefa Doros (siostra mojej mamy; później Genowefa Paliga), moja mama Stefania Maszczyk (nazwisko panieńskie Doros) i mój ojciec Ludwik Maszczyk (wtedy jeszcze jako kawaler).]

 [Zdjęcia nr 10, 11, 12 wykonano współcześnie. Uliczka Skautów (dawniej ul. Dworska, za PRL Pionierów ).Zdjęcie nr 12 – po lewej stronie wybudowany już kościół rzymsko-katolicki pw. Niepokalanego poczęcia NMP. W dali w cieniu robocza brama wjazdowa do dawnego renardowskiego browaru. Po prawej stronie renardowski budynek urzędniczy i obok z XIX wieku już tylko fragmencik zabytkowego, kiedyś kilkusetmetrowego muru z kamienia wapiennego. Zdjęcie wykonano mniej więcej z tego miejsca, gdzie przez wiele lat prowadziła do Parku Renardowskiego drewniana dwuskrzydłowa brama i portiernia.

Zdjęcie nr 10 – ta sama ulica. Po prawej stronie widoczny zabytkowy fragment uratowanego przed zburzeniem muru (XIX w.) i renardowski urzędniczy budynek.

Zdjęcie nr 11 – ta sama ulica, tylko już w zbliżeniu widoczny budynek i luka po roboczej bramie wjazdowej do browaru. Proszę zwrócić uwagę na ozdobny parkan. Kiedyś większość zabudowań w Sosnowcu była otoczona takimi malowniczymi parkanami.]

****

Znaczna modernizacja parku i niewątpliwie jego też pomniejszenie o tereny północno – wschodnie jest niewątpliwie związana z oddaniem w 1903 roku na wniosek L. Mauvego i za zgodą Towarzystwa „Hrabia Renard” około 1 hektara dotychczasowej powierzchni parku wraz ze stojącymi już tam dwoma bryłami budowlanymi piwiarni browarnej (to późniejsza kaplica i plebania) – na rzecz budowy kościoła rzymskokatolickiego pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Aby jednak interes dalej się kręcił i przynosił koncernowi profity, to L. Mauve początkowo zabudowania piwiarni tylko wydzierżawia budowniczym kościoła za 1842 ruble rocznie. Aby jednak zrekompensować utratę terenów północno wschodnich parku, powiększa nieznacznie w tym samym czasie teren parku po stronie południowo wschodniej, gdzie już niedługo w okolicy dzisiejszego Wawelu powstanie też kawiarnia, zwana w okresie II Rzeczypospolitej Polski popularnie „Kawiarnią Mauvego”. Może więc niejako przy okazji wspomnę, że „Kawiarnia Mauvego” swym zewnętrznym wyglądem w postaci drewnianej ornamentyki była w dużym stopniu podobna do wystroju plebani w Nowym Sielcu (patrz zdjęcie 6). Z tym, że drewno było dodatkowo jeszcze powleczone białym lakierem. W całości jednak już nie dotrwała nawet do lat 50. XX w. Kawiarnia Mauvego z tamtych odległych lat jest jednak dostępna do obejrzenia na kilku starych jeszcze pocztówkach.

W ramach modernizacji i renowacji parku podejmuje też szereg dalszych niekonwencjonalnych przedsięwzięć, które z drobnymi zmianami przetrwają jeszcze kilka lat po 1945 roku. Od strony wschodniej, czyli od strony zameczku i systematycznie rozbudowywanych zabudowań dworskich oraz pobliskiego osiedla mieszkaniowego i zabudowań willowych dla pracowników z tej firmy, stawia też wysoki na dwa metry mur, z pięknego ozdobnego kamienia wapiennego. Ten zamknięty dosłownie jak w kleszczach teren z licznymi zabudowaniami będzie przez mieszkańców Sosnowca zwany „Renardem”, a nie wszystkie dobra i towarzysząca im sielecka infrastruktura, jak to współcześnie niektórzy publicyści sugerują. Kamień pod liczną budowę co warto chyba młodszemu pokoleniu też przypomnieć, czerpany jest z uruchomionego już wcześniej przez H. Moebiusa kamieniołomu, który dla starszego pokolenia Sosnowiczan zapisze się jako „Kamieniołom pekiński”. Już wówczas bowiem dostrzeżono, że ten piękny kamień, w miarę upływu lat nie tylko się nie starzeje, ale nabiera z upływem czasu jeszcze wzmocnionej mieniącej się wieloma kolorami patyny. Wkrótce więc prawie cały teren parku od strony wschodniej zostaje otoczony murem z tego niezwykle urokliwego kamienia. W niektórych tylko miejscach murem granicznym staną się też specjalnie i pod odpowiednim kątem postawione zabudowania mieszkalne. Tylko od strony zachodniej, granicą parku stanie się naturalnie jeszcze wtedy tocząca swe wody rzeka Czarna Przemsza. Może warto jeszcze tylko przypomnieć, że stosunkowo wysoki i kilkusetmetrowy mur, częściowo wkomponowany w charakterystyczne zabudowania znajdował się tylko od strony dzisiejszego Wawelu, a dalsze jego fragmenty w kierunku zameczku były nieco niższe, co doskonale jeszcze widać na zdjęciu nr 17. Pomiędzy solidnym i niezwykle ozdobnym murem ciągnącym się od południowego – wschodu, a zameczkiem, zgodnie z projektem zostaje też harmonijnie wmontowana dwuskrzydłowa drewniana stylistyczna brama dla pojazdów, a obok furtka dla pieszych i murowana portiernia. Do dzisiejszych lat, co zapewne jest też ewenementem jak na warunki sosnowieckie, ta zabytkowa portiernia się jeszcze zachowała i tuli się jakby zalękniona do zameczku, by jej też jak inne zabytkowe obiekty tylko nie wyburzyć. Przez starszych wiekowo mieszkańców z Sosnowca, szczególnie z okolic Sielca, Nowego Sielca i Placu Tadeusza Kościuszki, z ciepłą nutą nostalgiczną zwana więc była popularnie – „Dworską portiernią”. Od wielu, wielu lat stoi w tym samym miejscu i jak już wspomniałem tuli się do swego zameczku. Dla ścisłości tematycznej teraz tylko informuję, a w dalszym tekście tę informację jeszcze znacznie poszerzę, że wybudowano ją dopiero z chwilą, gdy powstał już park, a w nim pomiędzy portiernią a sztucznym stawem wytyczono też wówczas główną aleję dla renardowskich pojazdów konnych. Portiernia jak pamiętam to w dni chłodu i wilgoci zawsze ogrzewana była przez portiera żelaznym piecykiem na węgiel, tak zwanym „żeleźniakiem”.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Bear