Janusz Maszczyk: Alejkami Parku Renardowskiego

Dotychczasowe opisywane tereny Parku Renardowskiego zostały w latach 60. – 70. XX w. znacznie powiększone o dawne prywatne dietlowskie ogrody owocowo – warzywne i stację osadników wodnych oraz częściowo też o tereny dawnych fabrycznych ogródków działkowych – legendarnej „Rurkowni Huldczyńskiego” – jakie graniczyły przez dziesiątki lat z dietlowskimi osadnikami wodnymi. Tak, że dzisiaj już swym zasięgiem nie tylko dotarł poza rzekę Czarną Przemszę, ale nawet niemal styka się z głośną dwupasmową ulicą 3 Maja i torami dawnej Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej. Te nowe pozyskane tereny nie kojarzą się jednak autorowi absolutnie z dawnym cichym i nasyconym przyrodą oraz pełnym ptasich śpiewu parkiem ale raczej z rozległym powierzchniowo, ale głośnym rozrywkowym skwerem.

………………………………………………………………………………………………………………………

Publikacje i przypisy:

1 –artykuł internetowy Romana Adlera „Ludwik Mauve i jego rola w rozwoju Zagłębia Dąbrowskiego”.

2 – Niektórzy twierdzą, że „w 1856 r. dobra sieleckie nabył hr. Andrzej Renard, który przeznaczył je dla syna Jana. W poł. XIX w. na zlecenie Renarda (przyp. autora: którego z Renardów?…) dokonano przebudowy zamku. Zburzono wtedy skrzydło wschodnie z bramą wjazdową, wybudowano nowe wieże flankujące zamkowe skrzydła, tym samym upodobniono zamek do pałacu. Zasypano fosy i przekształcono istniejący ogród w park w stylu angielskim. Była to największa przebudowa zamku”.

3 – Autor urodził się i mieszkał przez wiele lat w pobliżu obecnie tak zwanego zameczku sieleckiego. Już w wieku dziecięcym oraz również jako podrastający młodzieniec bywał zarówno w nim jak i w przylegającym do niego Parku Renardowskim, i to wielokrotnie. W samym zameczku szczególnie po 1947 roku, gdyż jego wujek Franciszek Doros, a brat mojej mamy, był dyrektorem administracyjnym (nie tylko) w pobliskiej sieleckiej renardowskiej kopalni węgla kamiennego. Z wnętrzem samego zameczku – pałacyku zapoznałem się więc już w latach 40. XX wieku. Również doskonale zapamiętałem zewnętrzną elewację tego obiektu. Niezależnie od tego jest ona utrwalona na wielu moich rodzinnych zdjęciach. Z tej kolekcji kilka prezentuję w tym felietonie. Obecnie zarówno wnętrza jak i zewnętrzna elewacja tej budowli znacznie już jednak odbiega, choćby tylko od tej powojennej. Dla osób znających ten obiekt i jego otoczenie, gołym więc okiem widoczne są liczne przeróbki.

Nie natknąłem się też nigdy wówczas na jakąkolwiek informacje, by w trakcie licznych remontów tego obiektu oraz przebudowy okolicznych gruntów, a dokonywanych podobno nawet pod koniec XIX i w XX wieku odkryto jakieś pozostałości kamienne, lub inne umocnienia o strukturze trwałej, które by dobitnie świadczyły, że kiedyś ta malutka sielecka zabudowa była otoczona fosą. Tych sensacyjnych informacji nie przekazywano nawet w formie plotkowej w gronie bliskich znajomych. Nawet gdyby faktycznie ten obiekt był kiedyś otoczony sztuczną fosą, to uczciwie należy stwierdzić, że trudno sobie wyobrazić by taka malutka budowla, usytuowana na takiej mikroskopijnej działce, ulokowana do tego jeszcze na terenie całkowicie nizinnym mogła kiedyś spełniać warunki typowego zamku obronnego. W tamtych więc latach moje pokolenie traktowało ten obiekt wyłącznie tylko jako pałacyk, zwany jednak w formie popularnych przekazów jako „Zameczek sielecki”.

Wg Wikipedii – „Zamek – zespół elementów warownych i budynków mieszkalnych powiązanych w zamknięty obwód obronny, powstały w ustroju feudalnym jako ośrodek władzy książęcej, siedziba możnowładcy, siedziba rycerza lub placówka militarna. Zasadniczą cechę takiego zespołu stanowi zamknięty obwód obronny początkowo w postaci wałów lub konstrukcji drewniano-ziemnej, a w następnych okresach murowany.

Prof. Janusz Bogdanowski zaproponował następującą definicję: zamek to samodzielne dzieło obronne o zabudowie zwartej, powstałe w okresie średniowiecza, łączące dominującą funkcję obronną z mieszkalną i gospodarczą. Zamek przystosowany był do obrony zamkniętym obwodem obronnym”. Koniec cytatu.

4 –Tereny sieleckie jeszcze w połowie XIX wieku pozbawione były prawie wszystkiego z dziedziny europejskiego postępu cywilizacyjnego. Takie opinie pozyskałem od moich dziadków i ojca (mieszkańców z  XIX wieku – Katarzyny i pogońskiego „Wygwizdowa”) oraz z publikacji książkowej Fanny Lamprecht (Muzeum w Sosnowcu, Fanna Lamprecht – RODZINY LAMPRECHTÓW I SCHOENÓW W SOSNOWCU – Wspomnienia 1857 – 1918, Sosnowiec 2002.

5 –Tymi tajemniczymi pojazdami (powozami), o czym ze zrozumiałych względów większość sosnowiczan nie wie, przemieszczali się głównie dyplomowani kasjerzy z Gwarectw „Hrabia Renard”, gdy wyruszali i powracali z pobraną w sosnowieckim banku gotówką. Trasa wiodła z zameczku – pałacyku i na powrót. Więcej w moim artykule: -„ZUŁKAMI NOWEGO SIELCA CZ.2”.

6 – H. Rechowicz, „Sosnowiec. Zarys rozwoju miasta., wyd. PWN, Warszawa, Kraków 1977, s. 41

7 – Przynajmniej fragment ulicy od strony dawnego wiaduktu kolejowego, na styku Sielca i Nowego Sielca, pod, którym wiła się bocznica kolejowa z Kopalni „Hrabia” Renard” do Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej na „Wenecji”.

8 – Dawniej ciąg ulicznych zaułków już poza drewnianym mostem był oznakowany i potocznie określany przez mieszkańców z pobliskiego osiedla mieszkaniowego przy Placu Tadeusza Kościuszki zupełnie odmiennie niż wynika to z niezbyt jednak precyzyjnej, ale udokumentowanej mapy Sosnowca z 1927 roku. Najpierw poza mostem wzdłuż zabudowań browaru ciągnęła się ulica Browarna – co jest logiczne. Jednak już od stojącego do dzisiaj dawnego kiedyś ekskluzywnego renardowskiego urzędniczego budynku mieszkaniowego, a raczej od drugiej browarnej bramy roboczej, dalszy ciąg uliczny aż do bramy i portierni Parku Renardowskiego zwano popularnie ulicą Parkową (odcinek w linii prostej długości około 100 m; dawna Dworska, za PRL Pionierów, a obecnie fragment uliczki Skautów). Dalszy ciąg tego samego ciągu ulicznego ale już od bramy i portierni Parku Renardowskiego, aż do okolic wiaduktu kolejowego – zwany był ulicą Piekarską (tak jak wynika to też z mapy Sosnowca).

9 – W tym miejscu na placu kościelnym po 1945 roku znajdowały się jeszcze wykopane w okresie II Rzeczypospolitej dwa wielkie obszarowo i głębokie doły (każdy mniej więcej o wymiarze około 30 x 45 m), w których zachowały się jeszcze resztki budowlanego, zakupionego kiedyś przez polskie społeczeństwo wapna, a przeznaczonego do budowy kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP. Dlaczego do 1945 roku zachowały się tylko resztki tego wapna?… Ano dlatego, że prawie cała zawartość tych dołów została wyszabrowana w 1944 roku przez Ukraińców (oczywiście za wiedzą Niemców) i wykorzystana do budowy basenów kąpielowych i basenów przeciwpożarowych w parku przy dawnym Pałacu Schoena przy ul. 1 Maja (późniejsza siedziba Sądu Okręgowego) oraz też na innych terenach Sosnowca. Ten ciekawy i zarazem kuriozalny epizod opisywałem już kiedyś na łamach portalu internetowego „Poznaj Sosnowiec”.

10 – Wspomnienia rodzinne i własne.

Niniejszy artykuł został uzupełniony o nowe pozyskane fakty i zdjęcia w stosunku do opublikowanego już w maju 2013 roku.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Bear