Adam Gołębiowski: Odsłonięcie Mauzoleum Powstańców Śląskich w Sosnowcu 19 grudnia 1920 r.

Dokładnie 100 lat temu, w niedzielę 19 grudnia 1920 r., mieszkańcy Sosnowca przeżywali wielką uroczystość patriotyczno-narodową, odbywającą się z najliczniejszym do tej chwili udziałem społeczeństwa (ok. sto tysięcy uczestników). W tym dniu na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. Cmentarnej (obecnie ul. Smutna) dokonano odsłonięcia i poświęcenia Mauzoleum Powstańców Śląskich, pierwszego na ziemiach polskich tego rodzaju miejsca pamięci, wzniesionego na grobach poległych w walkach I pochowanych na tym cmentarzu bojowników o polskość Górnego Śląska. Wydarzenie wpisywało się w cykl poczynań, mających na celu kształtowanie i utrwalanie propolskich postaw wśród Ślązaków, przed mającym się odbyć za zaledwie trzy miesiące (20 marca 1921 r.) plebiscytem. W zbiorowej pamięci miejscowej ludności, a przede wszystkim w pamięci wszystkich zamieszkałych w Zagłębiu Dąbrowskim uchodźców zza kordonu granicznego, wciąż żywe były wspomnienia tragicznych wydarzeń I i II powstania śląskiego (odpowiednio: 16 – 24 sierpnia 1919 r. i 19 – 25 sierpnia 1920 r.). W tym miejscu należy nadmienić, że sztab pierwszego z tych zrywów zbrojnych, z Alfonsem Zgrzebniokiem na czele, został ulokowany właśnie w Sosnowcu. Wszystko to rzutowało na sposób przeżywania, zaangażowanie uczestników i przebieg uroczystości.
W wydaniu „Kurjera Zagłębia” z dnia zaplanowanego wydarzenia ukazał się wiersz, specjalnie napisany na tę okoliczność przez poetę Józefa Stanisława Stacherskiego.

Poległym.
Tu, gdzie się zbiegły trzech dawnych mocarzy
Słupy graniczne już dziś powalone —
Zeszły się rzesze z Polski niezliczone,
By uczcić godnie tych co tam na straży
Stanęli Śląska honoru polskości.
W ziemi już polskiej spoczęły ich kości
Smętną opowieść polskie o nich drzewa
Dziś powiadają I głoszą ich czyny,
Toć z całej Polski przybyłe dziś syny
Na ich mogile przyszli złożyć wieńce.
W hołdzie nad grobem pochylą się czoła,
W licach nadziei zabłysną rumieńce,
Bo nic polskości już stłumić nie zdoła
Na Górnym Śląsku — co się krwią tak zbroczył!…
Już Orzeł Biały skrzydła swe roztoczył
Nad ziemią, która krwią polską spłynęła!
Z hasłem na ustach: „Polska nie zginęła!”
I szli ci na walkę pod polskim sztandarem,
Którzy młodzieńczej krwi zapalnej warem
Dowiedli światu, jaką jest ich wola:
Polskiemi chcą być te huty
i pola,
Co już od wieków za Polską tęskniły!…
O tem dziś świadczą te wspólne mogiły,
W których się bracia łączą z za kordonów…
Wśród pień pobożnych, pośród bicia dzwonów
Z zasłon się pomnik-grobowiec wyłania:
Oto pamiątka śląskiego powstania.
Oto imiona nieśmiertelne wieści
Karta z tej krwawej o Śląsku powieści…
Cześć bojownikom, cześć
i wieczna chwała:
Z krwi ich na Śląsku polskość zmartwychwstała!
Józef St. Stacherski
[1].

Uroczystości miały swój początek na Głównym Dworcu Warszawsko-Wiedeńskim (obecnie Sosnowiec Główny), gdzie przybyłych ze stolicy oficjeli, oprócz przepięknej słonecznej pogody,  powitała orkiestra odegraniem hymnu narodowego. Marszałka Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej Polskiej Wojciecha Trąmpczyńskiego oraz przedstawiciela Ministerstwa Spraw Wojskowych gen. Wojciecha Falewicza przywitał poseł do sejmu z powiatu będzińskiego jednocześnie radny sosnowieckiej Rady Miejskiej Stefan Falkowski.

[Informacja umieszczona na stronie tytułowej „Kurjera Zagłębia” nr 290 z 18 grudnia 1920 r. Źródło: z zasobów Biblioteki Narodowej „Polona”.]

 

Następnie gremialnie udano się w kierunku granicy z obszarem plebiscytowym. Tutaj na moście łączącym Szopienice z Sosnowcem ok. czterdziestotysięczną rzeszę gości Górnoślązaków w imieniu władz państwowych powitał marszałek Wojciech Trąmpczyński, a także z ramienia Komitetu Plebiscytowego Zagłębia Dąbrowskiego w Sosnowcu sędzia Feliks Opęchowski w następujących słowach:

Ślązacy! Bracia nasi, synowie wspólnej naszej Matki — Polski, w imieniu Komitetu Obchodu dzisiejszej uroczystości witam was! Żałobną jest dla nas wszystkich ta uroczystość, gdyż czcić dzisiaj będziemy wspólnie tych braci naszych, którzy w bohaterskiej walce z odwiecznym naszym wrogiem niemcami za połączenie z Macierzą życie swoje dali, z imieniem Polski na ustach skonali I tutaj w Sosnowcu pochowani zostali. I trzebaż było, aby ta uroczystość dała nam możność, Was, Bracia nasi, tutaj po bratersku powitać, uścisnąć Wasze bratnie dłonie, i z Wami dzień dzisiejszy przeżyć…
Cała Polska podziwia Was Bracia, w Waszych walkach
i zmaganiach się z tym najzaciętszym i największym naszym wrogiem, podziwia Waszą miłość Ojczyzny — Polski, podziwia Waszą siłę i wytrwałość. W tych walkach i zmaganiach cała Polska sercem całem i wszystkimi myślami swemi stoi przy Was.
Polska Was kocha, czci
i szanuje narówni z tymi wszystkimi bohaterami narodowymi, którzy walczyli z wrogami za Jej wolność i niepodległość!…
Bracia nasi, przeszliście dopiero co granicę, którą odwieczny wróg nasz, niemiec, sztucznie między nami utworzył w mniemaniu, że zdoła mocarny lud górnośląski od pnia macierzystego oddzielić zgermanizować go i odwiecznie polski Śląsk — krajem niemieckim uczynić.
Pomyliliście te jego rachuby, unicestwiliście jego zakusy germanizacyjne i pokazaliście światu całemu, że „Polski my Naród, polski Lud, królewski szczep piastowy”!…
I pokazaliście światu całemu, że wróg ten nawet drakońskiemi środkami polskości z serc Waszych wydrzeć nie zdołał!…
Patrzcie, Bracia nasi, oto wysiłkami bohaterskimi waszymi podważyliście te tam słupy graniczne w czarno-biało-czerwone pasy, z krwiożerczym czarnym orłem krzyżackim!
I wierzy Polska cała, że gdy przyjdzie chwila, chwila plebiscytu, chwila wiekopomna — słupy te zupełnie wywrócicie i nad wspólną Ojczyzną, nad odwiecznie Polskim Śląskiem, złączonym na wieki ze swą Macierzą rozpostrze swe skrzydła nasz Orzeł Biały i na wieki złączeni będziemy, jako dzieci jednej Matki tak, jak to przez kilka wieków wspólnych naszych dziejów było
[2].

Po zakończeniu oficjalnego powitania zgromadzeni w uformowanym pochodzie przemaszerowali wśród szpaleru mieszkańców miasta ul. Szopienicką (obecnie ul. Jana III Sobieskiego) w kierunku kościoła p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, noszącego dziś tytuł bazyliki katedralnej. Tutaj o godz. 11.00 ordynariusz kielecki bp Augustyn Łosiński odprawił Mszę Świętą i wygłosił kazanie, w którym […] Pięknemi i do głębi wzruszającemi słowy wskazał czcigodny kapłan na znaczenie dnia. Wskazał na to, że tak samo jak dziś jeszcze chrześcijanie dążą z modlitwą do katakumb w Rzymie, gdzie znajdują się groby pierwszych męczenników, tak przybywa dziś cała Polska do Sosnowca, aby złożyć hołd bohaterom, którzy krew przelali za sprawę Boską, bo narodową. Dziś cały naród polski wznosi modły do Boga, żeby przyjął tę ofiarę. Mogiły poległych przypominają Górnoślązakom, co powinni czynić, gdy nadejdzie chwila, w której decydować będą nad przyszłym losem kraju swojego. Pomnik wzniesiony w Sosnowcu […] powinien być jakby wielkim głosem, ażeby wszystkie państwa świata zrozumiały, że Górny Śląsk jest polski[3].

[Fotografia wykonana najprawdopodobniej w dniu odsłonięcia i poświęcenia Mauzoleum Powstańców Śląskich w Sosnowcu. Źródło: z kolekcji Pawła Ptaka.]

[Okolicznościowa karta pocztowa wydana przez Komitet Zjednoczenia Górnego Śląska z Rzeczpospolitą Polską z siedzibą w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście 60.
Źródło: z zasobów Biblioteki Narodowej „Polona”.]

 

Po zakończeniu Eucharystii uczestnicy przemaszerowali, przy akompaniamencie orkiestr, na miejscowy cmentarz, gdzie w centralnym jego punkcie wzniesiono z jasnego kamienia pomnik. Inicjatorem i pomysłodawcą jego budowy był członek Komitetu Plebiscytowego Zagłębia Dąbrowskiego w Sosnowcu Stanisław Płodowski, zaś autorem projektu, wykonanego zupełnie bezinteresownie, budowniczy miejski inż. Stanisław Dankowski. Realizację przedsięwzięcia powierzono miejscowym Zakładom Przemysłowo-Budowlanym „Dźwignia”, mającym swoje siedziby przy ul. Wiejskiej (obecnie ul. Matki Teresy Kierocińskiej) i ul. Swobodnej. Jako budulca użyto kamienia wapiennego wydobywanego w pobliskich kamieniołomach. Prace budowlane rozpoczęto we wrześniu 1920 r., a jedną z pierwszych darowizn na ten cel, w wysokości 150000 marek polskich, przekazał Marszałek Trąmpczyński. Swój wkład finansowy wniosła również rodzina miejscowych przemysłowców Woźniaków. Całkowity koszt inwestycji zamknął się w kwocie 600000 marek polskich.
Po obu stronach schodów wiodących do wnętrza budowli umieszczono dwa obeliski zwieńczone płonącymi kagankami. Tuż nad wejściem widniała inskrypcja 
POLEGŁYM BOHATEROM ŚLĄSKA., nad napisem umieszczono płaskorzeźbę białego orła, a nad nią krzyż. Wspomniana płaskorzeźba wyszła spod dłuta sosnowieckiego rzeźbiarza Gustawa de Martin, znanego z wykonania projektu jak i realizacji prac rzeźbiarskich ołtarza bocznego Matki Bożej Nieustającej Pomocy w tutejszym kościele p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. We wnętrzu mauzoleum postawiono figurę przedstawiającą młodego żołnierza w hełmie, ze skrzydłami husarskimi, wspartego na mieczu, będącym jednocześnie tablicą, na której wyryto nazwiska poległych bohaterów. U jej stóp ustawiono dwa elementy w kształcie wazonów. Wydobywające się z nich płomienie rozświetlały sklepione łukowo wnętrze. W terminie późniejszym w pustym miejscu pomiędzy wazonami wykuto na specjalne życzenie Marszałka Trąmpczyńskiego cytat z jego przemówienia. Wykonanie figury zlecono sosnowieckiemu Zakładowi Kamieniarskiemu Jana Zagórskiego z siedzibą przy ul. Aleja (obecnie Aleja Józefa Montwiłła Mireckiego). Paradoksem w kontekście nazwy pomnika jest fakt, że pierwszymi pochowanymi w tym miejscu byli trzej żołnierze Wojska Polskiego, których pogrzeb odbył się 13 marca 1919 r., a zatem pięć miesięcy przed wybuchem I powstania śląskiego. Kapral Jan Wodzyński oraz szeregowi: Mateusz Ruskowski (niektóre źródła podają nazwisko Kuskowski lub Ruszkowski) i Ignacy Duszyński polegli trzy dni wcześniej w kilkugodzinnej bitwie granicznej z oddziałami niemieckimi na terenie czeladzkiej Kopalni „Saturn”. Oprócz wojskowych w tej zbiorowej ziemnej mogile 23 sierpnia tego roku złożono ciała kilku powstańców śląskich. Również ich nazwiska, podobnie jak żołnierzy, uwieczniono na tablicy. Pochowani tu, stracili życie w różnych okolicznościach. Oprócz poległych w walkach była to co najmniej jedna ofiara przestępstwa noszącego znamiona zbrodni wojennej – dyrektor Komory Celnej w Modrzejowie Aleksander Kozłowski, który przebywając we własnym ogrodzie, padł od niemieckich kul, wystrzelonych przez żołnierza Grenzschutzu.
Oto nazwiska uwiecznione na tablicy: weteran powstania styczniowego 
Aleksander Kozłowski, porucznik Stefan Laskowski, ochotnik Stanisław Latosiński (zmarł 12 stycznia 1920 r., pochowany w grobie rodzinnym), szeregowy Ignacy Duszyński, kapral Jan Wodzyński, szeregowy Mateusz Ruskowski, ochotnik Edward Kołodziej, kapral Jakób Kulibaba, ochotnik Piotr Kołodziej, podchorąży Józef Babiak, szeregowy Ludwik Kurtok, szeregowy Jan Muc, ochotnik Feliks Mądry, ochotnik Jan Han, ochotnik Kleja i ochotnik nieznanego nazwiska. W uzupełnieniu należy wymienić, za sosnowieckim dziennikiem „Iskra” z 24 sierpnia 1919 r., jeszcze cztery nazwiska pochowanych w dniu uroczystego pogrzebu: Edward Ignacy Stacherski – spoczął w grobie rodzinnym – oraz KołodziejczykKlejn i Hans. Niewykluczone, że te trzy ostatnie są wynikiem błędów w zapisie czyli tzw. literówek.

Strony: 1 2 3

Bear